Po ciekawym, dobrym widowisku piłkarskim Podbeskidzie zremisowało z Lechem. W meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zabrakło tylko goli.
Stadion Miejski zapełnił się na szlagierowe spotkanie z pretendentem do tytułu. Ci pamiętający mecze pucharowe z ubiegłego sezonu liczyli na zacięty bój Górali z Lechem. Pierwsze minuty upłynęły na pozycyjnym ataku gości, jednak wszelkim próbom akcji zaczepnych brakowało dokładności. Groźnie zaatakowali za to bielszczanie, gdy z woleja uderzał Robert Demjan w 10. minucie po długiej wrzutce Sebastiana Ziajki. 120 sekund później gospodarze popisali się świetną akcją. Najpierw strzał Demjana zablokowali obrońcy Lecha, dobijający Matej Nather minimalnie chybił obok słupka. Był to w każdym razie pierwszy sygnał zapędów Podbeskidzia. W 19. minucie bliski główki był Tomasz Górkiewicz, którego w ostatniej chwili uprzedził Jasmin Buric. Przyjezdni natomiast z rzadka atakowali w tym fragmencie gry. Dopiero w 27. minucie niebezpieczne uderzenie Jakuba Wilka pewnie schwytał golkiper bielskiej drużyny. Ostatni kwadrans premierowej odsłony upłynął pod znakiem zaciętej walki, ale sytuacji bramkowych nie oglądaliśmy aż do 42. minuty, kiedy będąc sam przed bramkarzem, pod naporem defensorów Lecha, Demjan uderzył nad bramką z okolic 16 metra.
Drugie 45 minut zainicjowały doskonałe akcje ofensywne Górkiewicza, który popisał się dobrym rajdem, jak również dośrodkowaniem wypiąstkowanym przez Burica. Lechici wciąż na swoje szanse wyczekiwali. A w 58. minucie kapitalną szarżę przeprowadził Ziajka, nikt tej akcji jednak nie zamykał. Poprawką była próba Lirana Cohena wyłapana przez Burica. Widząc napór Górali trener Jose Mari Bakero posłał do boju swoich asów – Semira Stilica i Artjoma Rudneva. I właśnie wspomniani piłkarze oddali dwa, choć niecelne, strzały w kierunku bramki Richarda Zajaca, i to w kilka minut po wejściu na murawę. Zmiany spowodowały otwarcie gry, a obie drużyny dążyły do zdobycia gola. Tradycyjnie ożywienie w szeregi Podbeskidzia wniósł Piotr Malinowski, ale kilka zapowiadających się ataków nie znalazło finalnego efektu. W końcowych minutach Górale próbowali zadać decydujący cios. Choć wykonywali kilka kornerów to futbolówka do bramki wpaść nie chciała. Skarcić miejscowych mógł natomiast Stilic, jednak strzał głową o centymetry minął słupek bramki Podbeskidzia. Podział punktów zadowolił gospodarzy wobec przebiegu gry tylko połowicznie.
21 listopada 2011 r. (poniedziałek, g. 18:30) – Bielsko-Biała (Stadion Miejski)
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0 Lech Poznań
Podbeskidzie: Richard Zajac - Tomasz Górkiewicz, Juraj Dancik, Bartłomiej Konieczny, Marek Sokołowski - Sylwester Patejuk (78' Maciej Rogalski), Dariusz Łatka, Matej Nather, Liran Cohen (63' Piotr Malinowski), Sebastian Ziajka - Robert Demjan (75' Adam Cieśliński)
Trener: Robert Kasperczyk
Lech: Jasmin Buric - Luis Henriquez, Grzegorz Wojtkowiak, Dimitrje Injac, Hubert Wołąkiewicz - Rafał Murawski, Mateusz Możdżeń, Jakub Wilk (75' Aleksander Tonev), Marcin Kamiński, Sergiej Kriwiec (62' Artjom Rudnev) - Bartosz Ślusarski (62' Semir Stilic)
Trener: Jose Mari Bakero
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)
Żółte kartki: Cohen, Sokołowski - Henriquez, Kriwiec, Wilk
Podbeskidzie
Kraków
| Relacja na żywo | |
| Pomeczowa relacja |
| poz. | nazwa klubu | m. | pkt | bilans |
|---|---|---|---|---|
| 1. | Śląsk Wrocław | 30 | 56 | 47-31 |
| 2. | Ruch Chorzów | 30 | 55 | 44-28 |
| 3. | Legia Warszawa | 30 | 53 | 42-17 |
| 4. | Lech Poznań | 30 | 52 | 42-22 |
| 5. | Korona Kielce | 30 | 48 | 34-29 |
| 6. | Polonia Warszawa | 30 | 45 | 33-32 |
| 7. | Wisła Kraków | 30 | 43 | 29-26 |
| 8. | Górnik Zabrze | 30 | 42 | 36-30 |
| 9. | Zagłębie Lubin | 30 | 40 | 36-42 |
| 10. | Jagiellonia Białystok | 30 | 39 | 35-45 |
| 11. | Widzew Łódź | 30 | 39 | 25-26 |
| 12. | Podbeskidzie Bielsko-Biała | 30 | 35 | 26-39 |
| 13. | Lechia Gdańsk | 30 | 31 | 21-30 |
| 14. | GKS Bełchatów | 30 | 31 | 34-36 |
| 15. | Łódzki KS | 30 | 24 | 23-53 |
| 16. | Cracovia | 30 | 22 | 20-41 |






























