TS Podbeskidzie
Reklama
Reklama
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Przeżyjmy to jeszcze raz: niepowtarzalny smak Ekstraklasy
2011-12-31 14:49:00, dodał: Klub, źródło: własne Przeżyjmy to jeszcze raz: niepowtarzalny smak Ekstraklasy

Czas na podsumowanie drugiej części roku 2011, w której to głównym wydarzeniem była historyczna inauguracja T-Mobile Ekstraklasy w Bielsku-Białej.

Po wszystkich zawirowaniach związanych z personalnymi roszadami oraz przede wszystkim licencją na grę w Bielsku-Białej, Podbeskidzie przystąpiło do pierwszej rundy w najbardziej prestiżowej klasie rozgrywkowej. Na pierwszy „ogień” Jagiellonia Białystok. Mecz rozgrywany w poniedziałkowy wieczór zgromadził liczne grono widzów i od razu był sprawdzianem dla organizatorów. Obfite opady deszczu sprawiły, że boisko było nasiąknięte wodą. Trener Robert Kasperczyk postawił od pierwszej minuty na zawodników, którzy w głównej mierze wywalczyli awans kilka miesięcy wcześniej. Spotkanie rozpoczęło się niekorzystnie dla bielszczan, którzy po pierwszej połowie przegrywali 0:2. Druga odsłona dostarczyła wielkich emocji, a gospodarze w ostatnich 10 minutach doprowadzili do upragnionego remisu. Nikt tak naprawdę nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i nikt nie dawał szans Podbeskidziu. Co więcej, jeszcze w końcówce szansę na dobicie rywala miał Bartłomiej Konieczny, lecz piłka po jego strzale zatrzymała się na linii bramkowej.

Tydzień później miało miejsce coś, o czym każdy kibic z Bielska-Białej chciałby zapomnieć, jak najszybciej. W Bełchatowie Podbeskidzie doznało srogiej klęski 0:6. Katem w tym meczu okazał się Kamil Kosowski, który zaliczył aż 4 asysty w postaci dośrodkowań z serii „na nos” swoich kolegów. Kolejne dwa spotkania to mecze dużo mniej obfite w piłkarskie wrażenia. Trener Kasperczyk mocno przemeblował skład, a miejsce już na dobre stracili tacy zawodnicy, jak Michał Osiński czy Frantisek Metelka. Remisy z Widzewem Łódź i Zagłębiem Lubin powiększyły dorobek bielszczan o kolejne dwa „oczka”.

Następnie przyszedł czas na potyczkę z Koroną Kielce, która w tej części sezonu spisywała się bardzo dobrze. Kilka szkolnych błędów defensywy Górali i kielecka drużyna wywiozła komplet punktów z Bielska-Białej. Po tym wydarzeniu doszło do meczu szczególnego. Na Łazienkowską piłkarze Podbeskidzia przyjechali po raz pierwszy, ale zagrali bez jakichkolwiek kompleksów. Bramka z 24. minuty Tomasza Górkiewicza wprowadziła na twarze kibiców stołecznego klubu dziwny niepokój. Za to drugi gol, przepięknej urody autorstwa Sylwestra Patejuka, tychże kibiców wprawił w osłupienie. Podbeskidzie grało znakomicie. Nawet kontaktowy gol Ivicy Vrdoljaka nie zdołał podłamać bielszczan, którzy sensacyjnie swoje pierwsze zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie zanotowali w Warszawie.

Kolejne mecze to znów huśtawka nastrojów. Na Stadion Miejski zawitały kolejno Ruch Chorzów i Lechia Gdańsk. Po słabym meczu z „Niebieskimi” Podbeskidzie musiało uznać wyższość gości, za to już w drugim spotkaniu ekipa trenera Kasperczyka, a konkretnie Piotr Malinowski, rozmontowała gdańszczan odprawiając ich w daleką podróż bez punktów.

 

Później przyszedł czas na Puchar Polski. Po pierwszym meczu spokojnie wygranym z Resovią Rzeszów, przyszła okazja do rewanżu w postaci meczu z GKS-em Bełchatów. Górale pokazali charakter i nie dali żadnych szans przyjezdnym, zwyciężając pewnie 3:0.

W rywalizacji beniaminków z kolei bielszczanie przegrali z ŁKS-em Łódź, choć prowadzili po strzale Roberta Demjana. Stracone punkty odbili sobie jednak skromnym, acz zasłużonym 1:0 z Cracovią Kraków. Niespełna cztery dni później trzeba było rozegrać mecz Pucharu Polski. Na obiekt przy ulicy Rychlińskiego zawitał Śląsk Wrocław i pokonał bielskich piłkarzy 1:0. Niemal identyczna sytuacja miała miejsce kilka dni później – również Śląsk i również porażka 0:1, tym razem we Wrocławiu.

I wreszcie nadszedł mecz pod Wawelem z Wisłą, gdzie wcześniej bielszczanie już wygrali w pucharowej rywalizacji poprzedniego sezonu. Nie inaczej było tym razem! Patejuk dośrodkował wprost na głowę Juraja Dancika i trzy punkty zgarnęli bohaterscy Górale.

Po tym spotkaniu przyszedł czas remisów – z Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań. Oczywiście szczególnie cieszy ten drugi, bo sprawił, iż nikt z trójki Lech, Legia, Wisła nie zdołał zwyciężyć Górali! Ostatni mecz rundy jesiennej Podbeskidzie rozegrało w Warszawie z Polonią, gdzie bezlitosny Edgar Cani wybił z głowy punkty bielszczanom.

Do finiszu jesieni zostały jeszcze wówczas dwa spotkania z... wiosny. Wyjazd do Białegostoku był genialny. Fenomenalna dyspozycja Sebastiana Ziajki, która objawiła się w ostatnich spotkaniach i konsekwencja drużyny trenera Kasperczyka sprawiły, że Górale pokonali jeszcze „z rozpędu” GKS Bełchatów.

Zespół ze stolicy Podbeskidzia jest obecnie jedną z najbardziej chwalonych drużyn w rodzimym środowisku piłkarskim. W końcu nie bez powodu mówi się, że zawodnicy i kibice to Górale, a jak Górale to i oczywiście.. charakter iście góralski. Takie oto było oblicze Podbeskidzia w roku 2011 – najbardziej spektakularnym w dotychczasowej historii bielskiego klubu.

<<wróć
TV Podbeskidzie


 


Konferencja prasowa TS Podbeskidzie S.A.
 

Ostatni mecz
Sparing
Wtorek, 22 maja 2012, godz: 15:00
Dankowice
TS
Podbeskidzie TS Podbeskidzie
2:2
Wisła
Kraków Wisła Kraków
Tabela
30 kolejka
poz. nazwa klubu m. pkt bilans
1.  Śląsk Wrocław 30 56 47-31
2.  Ruch Chorzów 30 55 44-28
3.  Legia Warszawa 30 53 42-17
4.  Lech Poznań 30 52 42-22
5.  Korona Kielce 30 48 34-29
6.  Polonia Warszawa 30 45 33-32
7.  Wisła Kraków 30 43 29-26
8.  Górnik Zabrze 30 42 36-30
9.  Zagłębie Lubin 30 40 36-42
10.  Jagiellonia Białystok 30 39 35-45
11.  Widzew Łódź 30 39 25-26
12.  Podbeskidzie Bielsko-Biała 30 35 26-39
13.  Lechia Gdańsk 30 31 21-30
14.  GKS Bełchatów 30 31 34-36
15.  Łódzki KS 30 24 23-53
16.  Cracovia 30 22 20-41
Partnerzy
medialni
Sponsorzy