Czas na podsumowanie drugiej części roku 2011, w której to głównym wydarzeniem była historyczna inauguracja T-Mobile Ekstraklasy w Bielsku-Białej.
Po wszystkich zawirowaniach związanych z personalnymi roszadami oraz przede wszystkim licencją na grę w Bielsku-Białej, Podbeskidzie przystąpiło do pierwszej rundy w najbardziej prestiżowej klasie rozgrywkowej. Na pierwszy „ogień” Jagiellonia Białystok. Mecz rozgrywany w poniedziałkowy wieczór zgromadził liczne grono widzów i od razu był sprawdzianem dla organizatorów. Obfite opady deszczu sprawiły, że boisko było nasiąknięte wodą. Trener Robert Kasperczyk postawił od pierwszej minuty na zawodników, którzy w głównej mierze wywalczyli awans kilka miesięcy wcześniej. Spotkanie rozpoczęło się niekorzystnie dla bielszczan, którzy po pierwszej połowie przegrywali 0:2. Druga odsłona dostarczyła wielkich emocji, a gospodarze w ostatnich 10 minutach doprowadzili do upragnionego remisu. Nikt tak naprawdę nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i nikt nie dawał szans Podbeskidziu. Co więcej, jeszcze w końcówce szansę na dobicie rywala miał Bartłomiej Konieczny, lecz piłka po jego strzale zatrzymała się na linii bramkowej.
Tydzień później miało miejsce coś, o czym każdy kibic z Bielska-Białej chciałby zapomnieć, jak najszybciej. W Bełchatowie Podbeskidzie doznało srogiej klęski 0:6. Katem w tym meczu okazał się Kamil Kosowski, który zaliczył aż 4 asysty w postaci dośrodkowań z serii „na nos” swoich kolegów. Kolejne dwa spotkania to mecze dużo mniej obfite w piłkarskie wrażenia. Trener Kasperczyk mocno przemeblował skład, a miejsce już na dobre stracili tacy zawodnicy, jak Michał Osiński czy Frantisek Metelka. Remisy z Widzewem Łódź i Zagłębiem Lubin powiększyły dorobek bielszczan o kolejne dwa „oczka”.
Następnie przyszedł czas na potyczkę z Koroną Kielce, która w tej części sezonu spisywała się bardzo dobrze. Kilka szkolnych błędów defensywy Górali i kielecka drużyna wywiozła komplet punktów z Bielska-Białej. Po tym wydarzeniu doszło do meczu szczególnego. Na Łazienkowską piłkarze Podbeskidzia przyjechali po raz pierwszy, ale zagrali bez jakichkolwiek kompleksów. Bramka z 24. minuty Tomasza Górkiewicza wprowadziła na twarze kibiców stołecznego klubu dziwny niepokój. Za to drugi gol, przepięknej urody autorstwa Sylwestra Patejuka, tychże kibiców wprawił w osłupienie. Podbeskidzie grało znakomicie. Nawet kontaktowy gol Ivicy Vrdoljaka nie zdołał podłamać bielszczan, którzy sensacyjnie swoje pierwsze zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie zanotowali w Warszawie.
Kolejne mecze to znów huśtawka nastrojów. Na Stadion Miejski zawitały kolejno Ruch Chorzów i Lechia Gdańsk. Po słabym meczu z „Niebieskimi” Podbeskidzie musiało uznać wyższość gości, za to już w drugim spotkaniu ekipa trenera Kasperczyka, a konkretnie Piotr Malinowski, rozmontowała gdańszczan odprawiając ich w daleką podróż bez punktów.
Później przyszedł czas na Puchar Polski. Po pierwszym meczu spokojnie wygranym z Resovią Rzeszów, przyszła okazja do rewanżu w postaci meczu z GKS-em Bełchatów. Górale pokazali charakter i nie dali żadnych szans przyjezdnym, zwyciężając pewnie 3:0.
W rywalizacji beniaminków z kolei bielszczanie przegrali z ŁKS-em Łódź, choć prowadzili po strzale Roberta Demjana. Stracone punkty odbili sobie jednak skromnym, acz zasłużonym 1:0 z Cracovią Kraków. Niespełna cztery dni później trzeba było rozegrać mecz Pucharu Polski. Na obiekt przy ulicy Rychlińskiego zawitał Śląsk Wrocław i pokonał bielskich piłkarzy 1:0. Niemal identyczna sytuacja miała miejsce kilka dni później – również Śląsk i również porażka 0:1, tym razem we Wrocławiu.
I wreszcie nadszedł mecz pod Wawelem z Wisłą, gdzie wcześniej bielszczanie już wygrali w pucharowej rywalizacji poprzedniego sezonu. Nie inaczej było tym razem! Patejuk dośrodkował wprost na głowę Juraja Dancika i trzy punkty zgarnęli bohaterscy Górale.
Po tym spotkaniu przyszedł czas remisów – z Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań. Oczywiście szczególnie cieszy ten drugi, bo sprawił, iż nikt z trójki Lech, Legia, Wisła nie zdołał zwyciężyć Górali! Ostatni mecz rundy jesiennej Podbeskidzie rozegrało w Warszawie z Polonią, gdzie bezlitosny Edgar Cani wybił z głowy punkty bielszczanom.
Do finiszu jesieni zostały jeszcze wówczas dwa spotkania z... wiosny. Wyjazd do Białegostoku był genialny. Fenomenalna dyspozycja Sebastiana Ziajki, która objawiła się w ostatnich spotkaniach i konsekwencja drużyny trenera Kasperczyka sprawiły, że Górale pokonali jeszcze „z rozpędu” GKS Bełchatów.
Zespół ze stolicy Podbeskidzia jest obecnie jedną z najbardziej chwalonych drużyn w rodzimym środowisku piłkarskim. W końcu nie bez powodu mówi się, że zawodnicy i kibice to Górale, a jak Górale to i oczywiście.. charakter iście góralski. Takie oto było oblicze Podbeskidzia w roku 2011 – najbardziej spektakularnym w dotychczasowej historii bielskiego klubu.
Podbeskidzie
Kraków
| Relacja na żywo | |
| Pomeczowa relacja |
| poz. | nazwa klubu | m. | pkt | bilans |
|---|---|---|---|---|
| 1. | Śląsk Wrocław | 30 | 56 | 47-31 |
| 2. | Ruch Chorzów | 30 | 55 | 44-28 |
| 3. | Legia Warszawa | 30 | 53 | 42-17 |
| 4. | Lech Poznań | 30 | 52 | 42-22 |
| 5. | Korona Kielce | 30 | 48 | 34-29 |
| 6. | Polonia Warszawa | 30 | 45 | 33-32 |
| 7. | Wisła Kraków | 30 | 43 | 29-26 |
| 8. | Górnik Zabrze | 30 | 42 | 36-30 |
| 9. | Zagłębie Lubin | 30 | 40 | 36-42 |
| 10. | Jagiellonia Białystok | 30 | 39 | 35-45 |
| 11. | Widzew Łódź | 30 | 39 | 25-26 |
| 12. | Podbeskidzie Bielsko-Biała | 30 | 35 | 26-39 |
| 13. | Lechia Gdańsk | 30 | 31 | 21-30 |
| 14. | GKS Bełchatów | 30 | 31 | 34-36 |
| 15. | Łódzki KS | 30 | 24 | 23-53 |
| 16. | Cracovia | 30 | 22 | 20-41 |






























