Czy przed sezonem spodziewał się Pan, że po kilku kolejkach tego sezonu Podbeskidzie będzie liderem I ligi?
Byłem przekonany, że będzie dobrze. Sparingi pokazały, że zespół nabierał mocy. Mając coraz więcej zawodników kreatywnych drużyna nabierała blasku w grze ofensywnej. A o to właśnie chodziło. Proszę zobaczyć na kierunek naszych letnich poszukiwań zawodników. Nie szukaliśmy ani jednego obrońcy. Gra defensywna odkąd przyszedł do nas Jacek Broniewicz nie wymagała korekty. Tym bardziej, że latem do zespołu po kontuzji wrócił jeszcze Sławek Cienciała. Wiosną po Widzewie straciliśmy najmniej bramek. To nie był przypadek. Szukaliśmy więc wzmocnień z przodu. Po tych kilku kolejkach można już powiedzieć, że ten wybór był bardzo dobry. Mieliśmy mnóstwo awizowanych zawodników, bo przecież prasa nie o wszystkich pisała. Przy niektórych nazwiskach byłem uparty jak osioł i okazuje się, że warto było. Dobrze grają zarówno Maciej Rogalski jak i Adam Cieśliński. W ogóle wcześniej nie znałem Roberta Demjana, ale już po pierwszych treningach się do niego przekonałem. Czasami nie warto wierzyć statystykom, bo jego cv nie było w ostatnim czasie rewelacyjne – grał zaledwie w rezerwach Victorii Zizkov. Ten chłopak wniósł bardzo dużo powiewu, takiego ognia w przodzie. Podsumowując: miałem pewność, że ten zespół odpali. Nie spodziewałem się, że aż tak. Ale tego chyba nikt w Bielsku-Białej się nie spodziewał.
Nie obawia się Pan, że po tak dobrym początku nastąpi kryzys?
Wszystkich meczy nie będziemy wygrywać. To stwierdzenie nie jest żadną asekuracją z mojej strony. To jest po prostu rzetelna teza. Życie sportowe składa się ze zwycięstw remisów i porażek. Oby tych ostatnich było jak najmniej. Zadaniem sztabu szkoleniowego jest reagowanie na jakiekolwiek przejawy samozadowolenia. Nie mówię o pysze czy bucie, bo Ci chłopcy są profesjonalistami, z niejednego pieca chleb jedli i wiedzą co do nich należy. Natomiast wiele pokory nauczył nas poprzedni sezon. Chłopcy, którzy rok temu byli w tym zespole pamiętają jakie były cele, jak głośno mówiło się o awansie. Wiemy jak się to skończyło. Podobne przykłady mamy w tym roku w innych zespołach. W niektórych miejscach mocno pompowano balon i widzimy jak się to skończyło. Oczywiście po sześciu kolejkach trudno ferować wyroki i wkładać poszczególne ekipy w różne szuflady. Ale wydaje mi się, że ciężko będzie zespołowi, który ma kilka punktów dogonić zespół, który już na wstępie ma ich kilkanaście.
Powiem także przekornie, że mecz z ŁKS-em to była bardzo dobra lekcja dla nas. W końcówce meczu wkradł się do naszej gry element czegoś, o co Pan pytał. Podświadomie do głów chłopakom wkradła się teza, że ten mecz już spokojnie wygramy. Okazuje się, że łodzianie mieli za dobrych piłkarzy żeby nie grać do końca. Odrobina dekoncentracji spowodowała, że zamiast pewnych trzech punktów dwa z nich straciliśmy. Obserwując pierwszą połowę nikt nie spodziewał się, że możemy tego meczu nie wygrać. Jednak przy 1:0 nie dobiliśmy przeciwnika, nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji, szczególnie żal tych Roberta Demjna. Jestem przekonany, że w kolejnych meczach w takiej sytuacji chłopcy zareagują już zupełnie inaczej.
Czy da Pan szansę pokazania się młodym zawodnikom. W poprzednim sezonie każdy mecz był o utrzymanie, w tym Podbeskidzie jest liderem i kolejne mecze też są bardzo ważne. To nie sprzyja wprowadzaniu do składu młodzieży.
Powiem przewrotnie, że nieszczęściem tych chłopaków jest to, że grają w Podbeskidziu. Gdyby Mateusz Żyła, Damian Chmiel czy nawet Mariusz Mikoda i Damian Byrtek grali w innych zespołach – personalnie słabszych – mieliby dużo większe szanse na grę. Nie chcemy ich jednak wypuszczać, chcemy ich mieć pod kontrolą. Jeśli tylko będą jakiekolwiek szanse na to, aby ci chłopcy wchodzili to tak się będzie działo.
Drugim nieszczęściem – znowu to powiem przewrotnie - dla nich jest to, że nie mamy kontuzji. Ja nie pamiętam w swej trenerskiej karierze, żeby po sześciu kolejkach mieć tylko jednego kontuzjowanego zawodnika. W dodatku Darek Kołodziej nie ma kontuzji typowo piłkarskiej. Dla nas jest to ogromna radość, bo mamy klęskę urodzaju i wybranie osiemnastki meczowej sprawia nam trochę takiego pozytywnego bólu. Ta maszyna się coraz lepiej zazębia, chłopcy coraz bardziej się zgrywają, nie chcemy więc tego burzyć. Przypomnę natomiast mecz z GKS-em. Kiedy wyniki był już korzystny to nie kombinowaliśmy z jakimiś nowinkami taktycznymi tylko daliśmy szansę ogrania się Mateuszowi Żyle i Damianowi Chmielowi. Jeśli takich meczy będzie więcej to młodzi zawodnicy będą bardzo blisko gry.
Przypomnę jeszcze, że bardzo młodą drużyną awansowaliśmy do drugiej rundy Pucharu Polski, co się w ostatnich latach nie udawało. Ja byłem przekonany, że my tym młodym składem sobie w Otwocku poradzimy. Troszkę zepsuł moją koncepcję Paweł Linka otrzymując czerwoną kartkę w 20. minucie, musieliśmy 100 minut grać w dziesiątkę. I ci młodzi chłopcy temu sprostali. W końcówce piękną bramkę strzelił Mariusz Mikoda, który czuł się bardzo pewnie. To napawa optymizmem.
Czy w meczu kolejnej rundzie Pucharu Polski wybiegnie jedenastka bliższa ligowej czy tej z Otwocka?
Mamy jeszcze przed tym meczem dwie kolejki ligowe, więc nie wiem jak się to będzie wyglądało personalnie. Piast to jest poważny przeciwnik, nie będzie to więc skład bardzo młody. Powiem tak, będzie to skład zbliżony do ligowego.
Jaki nastrój panuje klubie po tych kilku meczach sezonu?
Nastoje są świetne. Jest dobra gra, prowadzimy w tabeli, mamy fantastyczną atmosferę na trybunach. Klub jest bardzo dobrze zarządzany. Decyzje pana prezesa i zarządu może nie zawsze są popularne i łatwe, ale są one bardzo przemyślane i wyważone. Sprawy organizacyjne są z punktu widzenia sztabu szkoleniowego i zawodników, bo o tym mogę mówić – podopinane są na ostatni guzik. Tworzymy fajną, zgraną rodzinę, a klub dużymi krokami idzie do przodu. Jest to zarówno moje, jak i zawodników odczucie. Wspólnie – zarząd, sztab szkoleniowy, zawodnicy i kibice – możemy bardzo wiele osiągnąć.
Wspomniał Pan o kibicach. Jak Pan z ławki i poziomu boiska ocenia atmosferę podczas ostatnich meczów w Bielsku-Białej?
Powiem, że jest kapitalna. Na mecz z ŁKS-em zaprosiłem swoich przyjaciół z Krakowa i byli zachwyceni. Z kolei inni przyjaciele byli na meczu z Odrą, kiedy stadion był niebieski i byli po prostu w szoku. To co się działo na trybunach podczas ostatnich meczy, ta atmosfera do ostatniej minuty meczu z ŁKS-em, kiedy nawet trybuna kryta, powiem delikatnie – ciut starsza, niż otwarta, też się fajnie bawiła, to ściska za gardło i łza się w oku kręci ze wzruszenia. W takim momencie troszkę żal, że Mięciel zespół nam ten wieczór. Jestem bardzo zadowolony z tej atmosfery. Cieszę się, że nasza grą możemy kibicom dać dużo więcej radości niż w poprzednim sezonie.
<<wróć
Podbeskidzie
Karwina
Podbeskidzie
Polkowice
| Relacja na żywo | |
| Relacja z meczu |
| poz. | nazwa klubu | m. | pkt | bilans |
|---|---|---|---|---|
| 1. | Śląsk Wrocław | 17 | 37 | 31-13 |
| 2. | Legia Warszawa | 17 | 33 | 29-10 |
| 3. | Polonia Warszawa | 17 | 31 | 19-15 |
| 4. | Ruch Chorzów | 17 | 29 | 26-18 |
| 5. | Lech Poznań | 17 | 28 | 29-12 |
| 6. | Wisła Kraków | 17 | 27 | 16-13 |
| 7. | Widzew Łódź | 17 | 25 | 14-12 |
| 8. | Korona Kielce | 17 | 25 | 18-19 |
| 9. | Podbeskidzie Bielsko-Biała | 17 | 23 | 15-19 |
| 10. | Jagiellonia Białystok | 17 | 22 | 20-27 |
| 11. | Górnik Zabrze | 17 | 20 | 18-21 |
| 12. | Lechia Gdańsk | 17 | 17 | 8-15 |
| 13. | GKS Bełchatów | 17 | 16 | 20-20 |
| 14. | Łódzki KS | 17 | 15 | 12-34 |
| 15. | Cracovia | 17 | 14 | 9-19 |
| 16. | Zagłębie Lubin | 17 | 13 | 15-32 |































