[CLJ]: Przegrana z Falubazem

Juniorzy TSP ulegli Falubazowi Zielona Góra w ostatnim meczu tegorocznych rozgrywek, pomimo to jesień mogą zaliczyć do bardzo udanych.

Pierwsze minuty tego spotkania były wyrównane, obie drużyny raz po raz próbowały zaskoczyć rywala i przełamać jego linię obrony. Blisko tego był w 20 minucie Konrad Gutowski, który w indywidualnej akcji najpierw zwiódł obrońcę, a następnie uderzył z ok 16 metrów. Piłka w niewielkiej odległości minęła bramkę gości. Goście podbudowani zwycięstwem nad Lechią Gdańsk w poprzedniej kolejce z czasem coraz pewniej zaczęli czuć się również na murawie w Bielsku-Białej. Sygnałem ostrzegawczym było uderzenie z bardzo ostrego kąta, z którym z wielkim trudem poradził sobie Riabowski wybijając piłkę na rzut rożny. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Patryk Jasiak i niespodziewanie Falubaz objął prowadzenie.

Po stracie bramki młodzi Górale rzucili się do ataku, ale w ich poczynaniach brakowało dokładności. W największe opały bramkarza Falubazu wprawił Możdżonek strzałem z 16 metrów, który jednak okazał się zbyt słabym uderzeniem, aby mogło przynieść powodzenie. Blisko szczęścia byli bielszczanie także po mocnym i dobrym dośrodkowaniu Gutowskiego z lewej strony, ale pomimo że przed bramką Falubazu byli dwaj gracze gospodarzy, to żaden z nich nie dosięgnął piłki, choć wystarczyło nieznacznie ją trącić aby wpadła do siatki.

Zamiast wyrównania, jeszcze przed przerwą drugą bramkę zdobyli goście. W polu karnym Podbeskidzia po szybkim ataku gości najprzytomniej zachował się Konieczny, który pokonał Riabowskiego i sprawił, że tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część meczu bielszczanie znacznie utrudnili sobie zadanie.

To co do przerwy wydawało się bardzo trudne, po kilku minutach drugiej połowy urosło do rozmiarów niemożliwego, ponieważ bielszczanie stracili jeszcze jedną bramkę. Ponownie Konieczny wykończył kontrę i strzałem głową pokonał Riabowskiego. To jednak nie było wszystko naco stać dziś było zespół Falubaza, choć trzeba przyznać, że czwarta bramka padła po katastrofalnym błędzie bielskiej defensywy. Riabowski zagrał piłkę wprost pod nogi Izdebskiego, a ten bez trudu zdobył bramkę na 0:4.

Po tym trafieniu goście praktycznie nie schodzili już z własnej połowy, a atak za atakiem konstruowali bielszczanie. Jeden z nich wreszcie przyniósł oczekiwany efekt - prawą stroną przedarł się Konrad Bukowczan i mocnym strzałem pokonał bramkarza zespołu z Zielonej Góry.

To dodało otuchy graczom trenera Łosia, a chwilę później powinno być 2:4, bo piłka odbita przez obrońcę spadła na nogę wprowadzonego chwilę wcześniej Daniela Stanclika, napastnik TSP huknął z 11 metrów, ale ponad bramką.

Oddając sprawiedliwość gościom z Zielonej Góry trzeba przyznać, że i oni mogli zdobyć jeszcze jedną bramkę. Po rzucie rożnym w zamieszaniu na polu karnym z trzech metrów uderzał Kosiński, jednak Riabowski znakomicie obronił. W doliczonym czasie gry raz jeszcze bramkarz TSP pokazał się z dobrej strony przenosząc nad poprzeczką mocny strzał zawodnika Falubazu.

CLJ, 17. kolejka
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Falubaz Zielona Góra 1:4 (0:2)

Bramki: 65' Bukowczan - 31' Jasiak, 44', 53' Konieczny, 59' Izdebski

Podbeskidzie: Riabowski - Kołat, Przygocki, Pawlus, Matysiak, Możdżonek, Bukowczan, Sieracki, Wojciechowski, Szlicht (65' Stanclik), Gutowski

 

MENU