[I liga]: Podbeskidzie - Górnik Łęczna

Do spotkania z Górnikiem Łęczna Górale przystępowali w charakterze niepokonanej wiosną drużyny, a nawet jako zespół, który jeszcze w wiosną nie stracił nawet bramki. Górnik za to po raz drugi rozpoczynał mecz z trenerem Bogusławem Baniakiem na ławce trenerskiej. Przed tygodniem zespół z Lubelszczyzny zremisował 1:1 ze Stomilem Olsztyn a bramkę stracił dopiero w 90 minucie. 

Mecz w Bielsku-Białej zaczął się dla drużyny gości szczęśliwie, bo dwukrotnie od utraty bramki uchroniła ich poprzeczka. Najpierw dośrodkowanie Sierpiny strącił głową Malec i piłka ostemplowała poprzeczkę bramki Prusaka, a wybijający piłkę obrońca nie zagrał zbyt pewnie i również trafił w obramowanie swojej bramki.
To był najbardziej emocjonujący moment pierwszej połowy, drugim koniecznym do odnotowania wydarzeniem było zejście z boiska Adriana Rakowskiego. Pomocnik Górali w Grudziądzu nie zagrał z powodu urazu i dziś również musiał zejść raptem po 22 minutach, zastąpił do Dimitar Iliev. 

Dużo więcej działo się po przerwie, a wydatnie pomógł w tym zawodnik Górnika Łęczna, Łukasz Sosnowski, który sfaulował Miłosza Kozaka, otrzymał za to żółtą kartkę, a że w pierwszej połowie również zobaczył żółty kartonik to konsekwencją była kartka czerwona i wykluczenie z dalszej części meczu, a  działo się to dopiero w 49 minucie, a zatem niemal cała drugą połowę Podbeskidzie grało w przewadze. Przełożyło się to na obraz gry. Bielszczanie dominowali i stwarzali sobie sytuacje strzelecki, Najwięcej okazji do zdobycia bramki miał wprowadzony w drugiej połowie Paweł Tomczyk, który najczęściej odnajdował się w polu karnym, ale Prusak nie dał się zaskoczyć ani w sytuacji sam na sam, w której Tomczyk się znalazł po podaniu Gugi, ani po zagraniu w pole karne Sierpiny, kiedy „Pawkę” zablokował obrońca i ułatwił interwencję bramkarzowi Górnika. 

Goście choć w osłabieniu to nie rezygnowało z walki o punkty. W 86 minucie dwóch zawodników Górnika o mało co nie zaskoczyli defensywy bielszczan. Bonin dośrodkował do Lebedyńskiego, a były napastnik Podbeskidzia, już w pozycji leżącej, w zamieszaniu zdołał oddać zaskakujący strzał, na szczęście obok bramki. 
Akcję na wagę trzech punktów mogli rozegrać Guga z Tomczykiem – ten pierwszy uderzył zza pola karnego, a Prusek interweniując odbił piłkę przed siebie, do dobitki pierwszy był Paweł Tomczyk, ale i jego strzał z bardzo ostrego kąta obronił Prusak i tylko jego postawie goście zawdzięczają dziś czyste konto. Czyste konto po raz piąty zachował także Rafał Leszczyński i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Łęczna 0:0

Podbeskidzie: Leszczyński - Modelski, Bougaidis, Malec, Oleksy – Kozak (76' Kostorz) , Guga, Hanzel, Sierpina – Rakowski (22' liev) – Sabala (64' Tomczyk)

Górnik Łęczna: Prusek - Pisarczuk, Kasperkiewicz, Wiech, Kosznik, Łuszkiewicz, Mosnikov (82' Makowski), Bonin (90' Sasin), Sosnowski, Szysz (58' Jarecki), Lebedyński 

żołte kartki: Modelski, Hanzel, Iliev - Mosnikov, Sosnowski, Kasperkiewicz

czerwona kartka: 49' Sosnowski (dwie żółte)

MENU