[I liga]: Raków - Podbeskidzie


Podbeskidzie długo prowadziło z Rakowem Częstochowa, ale straciło bramkę w końcówce meczu i spod Jasnej Góry przywozi tylko jeden punkt.

Do składu Podbeskidzia wrócił po pauzie z nadmiar żółtych kartek Bartosz Jaroch, w meczu z Rakowem trener Adam Nocoń postawił też od pierwszej minuty na Pawła Tomczyka, który spotkanie z GKS-em rozpoczął na ławce rezerwowych.

W drużynie z Częstochowy na lewej pomocy mogliśmy oglądać charakterystyczną, bardzo dobrze znaną bielskim kibicom sylwetkę Piotra Malinowskiego, który jeszcze kilka lat temu reprezentował barwy Podbeskidzia.
Drużyna z Częstochowy, podobnie jak bielszczanie, do ostatniej kolejki notowali serię czterech kolejnych zwycięstw. Podopieczni Marka Papszuna zabierali punkty kolejno Chrobremu Głogów, Bytovii, Wigrom Suwałki i Stomilowi Olsztyn. Tę kapitalną serię zatrzymał dopiero w ubiegłym tygodniu Ruch Chorzów, który pokonał częstochowian 1:0.
Mecz rozpoczęły dwie dobra akcje po jednej i drugiej stronie – po stronie Podbeskidzia Iliev przedłużył do Tomczyka, ale ten nie zdołał znaleźć miejsca do oddania strzału. Pod bramką Fabisiaka Malinowski wypatrzył na 10 metrze Wójcika ten uderzył z woleja, ale Fabisiak nie miał kłopotu z obroną tego strzału.

W 8 minucie radość eksplodowała w sektorze gości, w którym zasiadło około 50 kibiców z Bielska-Białej. Akcję rozpoczął Wiktorski przerzutem do Sierpiny, ten przyjął w pełnym biegu i wstrzelił piłkę w pole karne gdzie nabiegał Miłosz Kozak. Uderzenie Kozaka bramkarz Rakowa zdołał odbić, ale piłka zaplątała się w nogi obrońcy częstochowian i wpadła do siatki.

Po zdobyciu gola bielszczanie cofnęli się na własną połowę i próbowali szybkich kontrataków pole gry oddając gospodarzom. Raków nie potrafił jednak wykorzystać inicjatywy, którą oddało mu Podbeskidzie, a raczej nie potrafił przełamać szczelnej defensywy bielszczan. Jeżeli już Malinowskiemu udawało się dośrodkować w pole karne, to do piłki pierwsi doskakiwali obrońcy TSP, jeżeli Wójcik oddawał strzał, to był albo blokowany, ale łapał piłkę Fabisiak.
Bramkarzowi Podbeskidzia należą się słowa uznania zwłaszcza za dwie interwencje z końcówki pierwszej części gry. Najpierw zza pola karnego strzelał Papikyan i Fabisiak musiał pokazał pełnię swoich umiejętności, żeby wybić piłkę na rzut rożny. Później w podobnej sytuacji golkiper TSP złapał piłkę po strzale Mondka. 
Pod bramką Rakowa działo się w pierwszej połowie niewiele, gdy Górale podchodzili już w pole karne to brakowało im precyzji w rozegraniu akcji. Jeden z nielicznych strzałów oddał Kozak, ale to uderzenie obronił Mateusz Kos i pierwsza połowa zakończyła się skromnym, ale zasłużonym prowadzeniem gości z Bielska-Białej.

Druga połowa nie przyniosła zmiany w obrazie gry – nadal Raków atakował, a bielszczanie bronili się mądrze i przez długi czas skutecznie. Gospodarze mieli problem z przejściem w pole karne Podbeskidzia, ich akcje zatrzymywały się ok 25 – 30 metra przed bramką Fabisiaka i dalej brakowało pomysłu na złamanie defensywy. Stąd często zawodnicy trenera Papszuna decydowali się na strzał z dystansu lub zagranie w boczny sektor skąd dośrodkowywali skrzydłowi RKS-u, ale piłka nie trafiała do celu, czyli na głowy zawodników gospodarzy. Groźne natomiast były stałe fragmenty gry w wykonaniu częstochowian i to ten właśnie element przyniósł im wyrównanie. Z rzutu wolnego bezpośrednio na bramkę Fabisiaka uderzył Krystian Wójcik, który przeniósł piłkę nad murem i zmieścił ją obok słupka wyrównując stan meczu. Ostatnie minuty pomimo starań z jednej i drugiej strony nie przyniosły bramek i mecz zakończył się podziałem punktów.

 

Raków Częstochowa - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:1)

Bramki77' Wójcik – 8' (sam.) Niewulis

żółte kartki: Łabojko, Niewulis, Embalo, Boateng - Rakowski

TSP: Fabisiak - Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik - Hanzel, Rakowski – Sierpina (82' Podgórski), Iliev, Kozak (89' Sobczak) – Tomczyk 

Raków: Kos - Petrasek, Boateng, Niewulis, Malinowski, Wójcik (85' Mesjasz), Figiel, Łabojko, Mondek (67' Tomalski), Papikyan, Embalo (63' Piceluk)

 

MENU