"Każdy może nam zazdrościć takich bramkarzy"

Richard Zajac, trener bielskich golkiperów opowiada nam m.in. o rywalizacji o skład oraz o swoich synach, którzy uczą się piłki w juniorskich zespołach TSP.

 

Rozmowę zaczniemy oczywiście od twoich podopiecznych. Na pierwszy ogień Wojtek Fabisiak, który wskoczył już jakiś czas temu do składu i nie ma zamiaru swojego miejsca oddawać. Jak oceniasz jego dyspozycję z dotychczasowego pobytu w TSP? 

Od początku Wojtek prezentuje się bardzo dobrze i swoją postawą zasłużył na to, aby dostać szansę. Wiadomo jakie były okoliczności jego wejścia, ale bramkarz zawsze musi być na to gotowy. W kółko im to powtarzam – trenują także dla siebie, aby być przygotowanym w razie ewentualnej szansy. Jeśli chodzi o jego dyspozycję – zawsze można się do czegoś przyczepić, ale Fabik prezentuje się dobrze i naprawdę jestem zadowolony. 

Jego główny konkurent – Rafał Leszczyński na pewno nie ma zamiaru odpuszczać. Jak wygląda ich rywalizacja?

Bardzo podoba mi się to jak wygląda ich praca i relacje na treningach. Są dobrymi kolegami i z mojej strony świetnie się to obserwuje. Nie ma żadnej zazdrości, obydwaj wiedzą o co w piłce chodzi. Raz gra jeden, raz drugi. Rafał nie jest gorszym bramkarzem. Na początku sezonu tak się złożyło, że stracił miejsce w bramce, ale tak czasem bywa, że jak drużynie nie idzie, to pojawiają się zmiany. 

Podsumowując – o formę Rafała także możemy być spokojni. 

Rafał trenuje normalnie i jest gotowy, aby w każdej chwili wskoczyć do bramki. Jest przygotowany,  w razie czego nie ma powodów do obaw. Jestem przekonany, że obaj prezentują równy, wysoki poziom. Każdy w lidze może nam zazdrościć takiej dwójki bramkarzy. 

Najkrócej pracujesz z Kamilem Lechem. Jak wygląda jego pozycja w zespole i rywalizacja z wyżej wymienioną dwójką? 

Jest trzecim bramkarzem i będzie musiał walczyć, żeby być w tej hierarchii wyżej. Póki co, trudno go oceniać, tym bardziej, że teraz przytrafił mu się uraz. Na pewno z czasem będzie coraz lepiej. 

Na oku masz na pewno także bramkarzy z drużyn młodzieżowych. Jak oceniasz ich postępy? 

Przed nimi jeszcze dużo pracy, aby rywalizować z bramkarzami w pierwszym zespole. Do tego, żeby się rozwijać potrzebują stawiać już powoli kroki w seniorskiej piłce. Najpierw musi to być drugi zespół. 

To teraz coś o tobie. Twoi dwaj synowie bardzo dobrze radzą sobie w zespołach juniorskich Podbeskidzia, a w drodze kolejny potomek, więc wielkie gratulacje.

Dziękuję. Najstarszy syn jest napastnikiem i w miarę dobrze sobie radzi. Zawsze sprowadzam ich jednak na ziemię. Dużo pracy przed nimi, ale póki co jest dobrze. Obserwuję ich poczynania i wiadomo, jak to w piłce – raz jest lepiej raz gorzej. Starszy ociera się o kadrę Śląska, był też w AMO (Akademia Młodych Orłów), prezentuje się dobrze. Młodszy z rocznika 2007 jest na ten moment bramkarzem, lewonożnym, ale bardzo dobrze sobie radzi także w polu. Na ten moment jest na etapie decydowania. Jeszcze w tym roku można powiedzieć, że może próbować na dwóch frontach. Zobaczymy na jakiej pozycji wyląduje. Na pewno ma predyspozycje na bramkę, ale sam nie jest przekonany. Zobaczymy jak będzie, na pewno nie będę go do niczego zmuszał. Ze względu na to co zaczęło się dziać wokół jednego syna, a może zacznie także wokół drugiego jesteśmy na etapie zmian ich obywatelstwa. Niestety Słowacja nie pozwala na podwójne obywatelstwo i jeżeli będą mieli słowacki paszport powołania do kadry Polski będą niemożliwe. Jeśli chcemy tutaj funkcjonować - a chcemy - to musimy postarać się o polskie paszporty dla chłopaków. Ten proces trochę trwa, zaczęliśmy go i zobaczymy jak będzie. 

Czeka nas więc trio Zajaców? 

Lekarze twierdzą, że teraz w drodze jest trzeci chłopak. Może to on będzie bramkarzem? 

 

 

 

 

 

MENU