"Najważniejsze są bramki i chcę mieć ich jak najwięcej"

Valerijs Sabala opowiada m.in. o grze dla Podbeskidzia, łotewskiej reprezentacji, upadku Skonto i współpracy z Pawłem Tomczykiem.

W końcówce zeszłej rundy zaczęliście grać dwójką napastników i po sparingach można przypuszczać, że wiosnę też tak zaczniecie. Wygląda też na to, że z Pawłem bardzo dobrze ci się współpracuje.

Bo tak właśnie jest. Paweł jest innym typem zawodnika, więcej wychodzi do prostopadłych piłek, jest bardzo szybki, ja za to jestem bardziej pod grą, szukam go do podań. Uzupełniamy się, pomagamy jeden drugiemu.

Dobrze czujesz się w grze na dwóch?

Zdecydowanie. To w pewnym sensie odciąża w walce z obrońcami, nie skupiają się tylko na tobie, jest trochę lżej, inna specyfika gry. Więcej roboty mają za to środkowi pomocnicy.

W zeszłej rundzie częściej pojawiałeś się w roli jokera. To była dla ciebie ciężka sytuacja?

Każdy chce grać – to nie ulega wątpliwości. Trener musi wybierać spośród ponad 20 zawodników i to są jego decyzje.

Mimo, że częściej wchodziłeś z ławki, bramek trochę uzbierałeś. Licząc puchar i ligę masz ich pięć, to o jedno trafienie mniej niż nasz lider strzelców Paweł Tomczyk.

Dla napastnika najważniejsze są bramki i chcę ich mieć jak najwięcej. To pomoże drużynie w zwycięstwach i wspinaniu się w górę tabeli.

Teraz czeka na Was spore wyzwanie bo miejsce nie jest satysfakcjonujące. Czego oczekujesz po zbliżającej się rundzie?

Wygrać każdy mecz, który jest przed nami. Możemy grać lepiej, poprawimy swoje błędy bo stać nas na to. To tegoroczne zgrupowanie jest naprawdę wartościowe. Przed nami jeszcze kilka dni ciężkiej pracy, a kiedy wrócimy do Bielska będzie czekała nas już ostatnia prosta do startu w lidze. Klub na pewno zasługuje na grę o najwyższe cele. Zadanie w tym roku jest ciężkie, ale chcemy walczyć o jak najwyższe pozycje. Musimy poprawić przede wszystkim jedną rzecz – grę w końcówkach meczów. Liczyliśmy jakiś czas temu ile punktów straciliśmy w tym fragmencie gry i było to chyba ponad 12. Tak nie może być.

A indywidualne cele? Określona ilość minut, bramek? Stawiasz przed sobą takie założenia?

Chcę w tej drugiej rundzie strzelić 10 bramek. To minimum jakie chcę wykonać.

Twój rekord strzelecki to 15 bramek w Skonto Ryga.

Tak i w dodatku w nie dużej liczbie meczów. Chyba było ich 24.

Dokładnie 24. A rok wcześniej wywalczyłeś puchar kraju. To był twój największy sukces.

Szkoda, że nie udało mi się wywalczyć mistrzostwa. W tym moim najlepszym sezonie strzeleckim przegraliśmy zaledwie jeden mecz, a byliśmy drudzy. Przyszedł fajny trener z Gruzji, wszystko zaskoczyło tak jak należy. W końcówce sezonu złapaliśmy jednak bardzo dużo remisów i daliśmy się wyprzedzić. Dopadła nas plaga kontuzji, łapaliśmy sporo kartek, za co były kary pauzy. W przedostatnim spotkaniu, które musieliśmy wygrać żeby wciąż liczyć się w walce o mistrzostwo nie mogło zagrać chyba ośmiu piłkarzy z podstawowej jedenastki. Skończyło się na 0:0, a ostatni mecz nawet przegraliśmy. Ogromnie tego żałuję. Mieliśmy wtedy skuteczny duet napastników, razem zdobyliśmy 31 goli. Zespół bardzo dobrze w tamtym sezonie prezentował się także w eliminacjach Ligi Europy. Przeszliśmy Tiraspol, później ograliśmy 2:1 u siebie Liberec, ale w rewanżu przegraliśmy 0:1. Nie strzeliliśmy wtedy karnego, a w końcówce meczu sędzia powinien nam podyktować jeszcze jedną „jedenastkę”. Po meczu przepraszał, bo już wiedział że to był stuprocentowy karny, no ale nam nic już z tego nie było. Liberec doszedł wtedy do 1/8 Ligi Europy.

Mieliście niezłą ekipę.

Tak, do tego dobry trener i ośmiu zawodników w reprezentacji.

Dodatkowo masz na swym konice jeszcze wygranie Ligi Bałtyckiej.

Teraz już tego pucharu nie ma. Występowały w nim 4 zespoły z Estonii i 5 z Litwy i Łotwy. Gdy wygraliśmy ten puchar grałem w Skonto Ryga.

Wszystkie twoje kluby na Łotwie mieściły się w Rydze.

Dokładnie. Daugavy już nie ma. Olimps był takim zapleczem Skonto. Tam grali wszyscy młodzi piłkarze tego klubu. Mieli kontrakty ze Skonto, a byli wypożyczeni do Olimpsu. Taki klub satelita. Bardzo dużo piłkarzy, którzy grali w Skonto mieli za sobą grę w Olimpsie. Ja zadebiutowałem tam mając tylko 15 lat. Nie miałem profesjonalnego kontraktu, ale już w kolejnym sezonie podpisałem umowę ze Skonto.

Czyli ówczesnym potentatem w waszym kraju.

Tak, tym bardziej szkoda że już nie ma tego klubu. Mieli wielkie problemy z pieniędzmi i już chyba dwa lata nie grają na najwyższym szczeblu. Zaczęli grać w końcu w niższych ligach. Szkoda, bo to zasłużony klub. W końcówce lat dziewięćdziesiątych, chyba w 1997 ograli nawet FC Barcelonę, remisowali z Chelsea, Interem… Teraz czołowymi drużynami są FC Ryga i RFS Ryga.

W pierwszej z nich grałeś ostatnio.

Chcieli żebym tam został, miałem zadecydować. Otrzymałem jednak ofertę z Podbeskidzia i wszystko szybko się potoczyło. Jasne było dla mnie, że lepiej przenieść się tutaj, niż zostawać na Łotwie. To była szybka decyzja. Tutaj w klubie wszystko ekspresowo załatwiono i po 3 lub 4 dniach byłem już w Bielsku-Białej.

Jesteś etatowym reprezentantem kraju, a rywalizacja w ataku jest tam spora. Kibice w Polsce świetnie znają Rakelsa czy Gutkovskisa. Widać, że w kraju Cię cenią, występów masz sporo.

To podobnie jak w klubach - to decyzja trenera, to on wie który zawodnik najlepiej pasuje do koncepcji. W reprezentacji zacząłem grać w 2013 roku i tak jest do dziś.

Pamiętasz swój debiut? Które spotkania poza nim były dla ciebie wyjątkowe?

Mój debiut to mecz z Katarem w końcówce maja 2013 roku. To był wyjazd i nie ukrywam że było nam tam ciężko grać. W tym okresie są tam bardzo wysokie temperatury, zresztą też z tego powodu Mistrzostwa Świata będą rozgrywane w lutym, a nie tak jak zwykle w okresie letnim. Ale i tak będzie tam bardzo ciepło. W każdym razie debiut to jedno. Drugim ważnym meczem był dla mnie ten z Turcją. Strzeliłem wtedy swoje dwie pierwsze bramki dla reprezentacji, a całe spotkanie zakończyło się remisem 3:3.

Łącznie w kadrze masz bramek 12 i spokojnie można uznać, że to dobry wynik.

Miałem dobry początek, to przede wszystkim, ale później też nie szło mi najgorzej. Mecze w reprezentacji dają mi dużą radość i satysfakcję. To w pewnym sensie jest inne granie niż w klubie.

Twoja liczba występów w reprezentacji zwiększa się z miesiąca na miesiąc. W wieku 23 masz już ich ponad 40. Do rekordzisty Łotwy w tej kategorii może być ciężko dobić, ale powiedzmy w piątce najlepszych możesz się spokojnie w przyszłości znaleźć.

Do rekordu Vitalijsa Astafjevsa długo nikt się nie zbliży. Jest drugi w klasyfikacji największej ilości meczów spośród europejskich reprezentacji – prawie 170 spotkań. W kadrze zaczął grać w wieku chyba 17 lat, a skończył jak miał 39. Między nim, a kolejnym zawodnikiem jest już spora różnica.

Ale w czołówce zakręcić się możesz.

No tak, to jest możliwe, ale dla mnie celem są bramki. Najlepszy strzelec Verpakovskis ma ich 29 i myślę, że to jest do zrobienia. Chcę strzelić więcej od niego.

Zanim zadebiutowałeś w seniorskiej kadrze grałeś też w młodzieżowych reprezentacjach Łotwy. Przechodziłeś szczebel po szczebelku.

Tak zaliczyłem mecze chyba we wszystkich. W U-21 zagrałem chyba tylko cztery mecze i przeskoczyłem do seniorskiej reprezentacji.

Spore doświadczenie zebrałeś nie tylko w meczach międzypaństwowych, ale także rozgrywkach klubowych. Masz na swoim koncie już kilka drużyn z różnych zakątków Europy. Podbeskidzie to taki klub w którym zagościsz na dłużej?

Mam kontrakt 2+1 i po prostu chcę tutaj zostać. Bardzo podoba mi się i w klubie i w samym Bielsku. A jeszcze lepiej będzie jak uda nam się awansować do Ekstraklasy.

Przed Podbeskidziem w polskim klubie już grałeś, ale także nie była to Ekstraklasa. Skończyło się na półrocznym wypożyczeniu w Miedzi Legnica.

Na początku miało to być roczne wypożyczenie, ale w umowie była zawarta klauzula która skracała kontrakt do jednej rundy jeśli strata Miedzi będzie większa niż 10 punktów. I tak też właśnie było.

Cały czas byłeś wówczas zawodnikiem FC Brugge. Dość szybko Cię dostrzegli, bo już w 2014 roku.

Podpisałem kontrakt na 4 i pół roku. Miałem 19 lat. W tamtym okresie interesowały się mną dwa kluby – właśnie FC Brugge i Chievo Werona z Serie A. Jako młody gracz uważałem wtedy, że liga belgijska to lepsze wyjście dla mnie.

Zadebiutować w Belgii się jednak nie udało.

Były tylko wypożyczenia, po to żebym się ograł. Gdy wracałem, po każdym z nich rozmawiałem w klubie i propozycje były takie, że mógłbym trenować z pierwszym zespołem, ale grałbym w U-21. Uważałem jednak, że dla mnie najlepszym rozwiązaniem będzie grać w seniorach.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, pozwiedzałeś trochę Europę. Da się porównać ligi z tych krajów w których grałeś?

Czeska i polska to podobne ligi. Tam są dwa zespoły wybijające się ponad resztę - Sparta Praga i Victoria Pilzno, tutaj w Ekstraklasie jest Legia i Lech. W obydwu ligach jest więcej siły, biegania, zaś w słowacka liga to była dla mnie spora niespodzianka. Bardziej techniczny styl. Cypr to znów zupełnie inna bajka. Tam nie gra zespół, ale indywidualni gracze. Jest dużo zawodników z Brazylii, z Afryki, Hiszpanii. Mocna mieszanka.

A życie w tych krajach, gdzie czułeś się najlepiej, a gdzie najgorzej?

Najgorzej na Cyprze. Nie lubię jak jest 35-40 stopni. Taki klimat jak w Polsce jest najlepszy. Jest podobnie jak na Łotwie. Zimy teraz nie są mocne, temperatura w lato w sam raz. Tu jest wszystko w porządku, bardzo mi się podoba.

W tej rundzie dołączyło do Was trzech nowych zawodników. Jak twoim zdaniem wkomponowali się do zespołu?

Buga jest świetnym stoperem, szczególnie w grze w powietrzu, z piłką przy nodze radzi sobie na wysokim poziomie. Guga też bardzo dobrze operuje piłką a i w defensywie prezentuje wysoką klasę. Można było zresztą zauważyć to na naszych dotychczasowych meczach. To bardzo waleczny piłkarz. Nie jest typowym Gruzinem, a poznałem ich wielu. Oni lubią raczej grać spokojnie, piłką, a Guga potrafi zagrać „grubo”. Idzie do końca. Model to również dobry, boczny obrońca. Na bokach defensywy mamy sporą konkurencję, między innymi właśnie dzięki niemu. Zresztą mocna rywalizacja jest praktycznie na każdej pozycji, a to świetnie wpływa na zespół. Nawet jedno słabe spotkanie może spowodować, że wylądujesz na ławce, dlatego  każdy daje z siebie maksa.

Wspominałeś wcześniej o chęci gry w Ekstraklasie. Jesteś wciąż młodym zawodnikiem i pewnie po zrealizowaniu tego celu postawisz sobie kolejne.

Tak jak mówiłem wcześniej, w Podbeskidziu mam jeszcze dwa lata umowy z opcją przedłużenia o kolejny rok więc myślę, mam nadzieję że sporo gry tutaj przede mną. Na pewno chcemy zacząć od wejścia do Ekstraklasy, a co dalej? Nikt chyba nie jest w stanie tego przewidzieć.

Jak tutaj przychodziłeś raczej nie chciałeś rozmawiać po Polsku. Teraz radzisz sobie świetnie i już nie masz z tym problemów.

Jak przychodziłem to co nieco już rozumiałem, ale z rozmową nie szło mi najlepiej. Teraz jest już zdecydowanie lepiej. Szczególnie, że i czeski język i rosyjski są podobne do polskiego.

Podczas pobytu w TSP opuściłeś zaledwie dwa spotkania. Praktycznie wszystko grałeś, a trzy ostatnie w podstawie. I dołożyłeś dwie bramki.

I jedną asystę do Pawki (śmiech). Nieźle to wyglądało.

Tak jak sparing z Shirakiem. Wasza współpraca w ofensywie jest coraz bardziej owocna.

To był niezły mecz. Dobrze zaczęliśmy, a kiedy już wygrywasz 2:0, grasz spokojniej i więcej wychodzi. Wyszliśmy wysokim pressingiem, potem troszkę niżej, oni nie wiedzieli jak do nas podejść.

Wynik mówi sam za siebie. Nie pamiętam czy kiedyś, licząc oczywiście mecze sparingowe Podbeskidzie prowadziło 5:0 do przerwy. Było 4, ale pięć…

Od początku do końca realizowaliśmy swój plan. Fabi nie miał nic do roboty, my trafialiśmy i zdecydowanie większość czasu gra toczyła się na ich połowie.

Rozmawiałem po tym meczu z Miłoszem Kozakiem i powiedział że takie spotkanie bardzo doda pewności siebie.

Na pewno tak będzie. Do tej pory z tak dobrym rywalem nie udało nam się wygrać. Teraz tak się stało. To był zdobywca Pucharu Armenii, który zajął 3 miejsce w lidze. Uczestnik eliminacji europejskich pucharów. 5:1 pokazuje co możemy grać z naprawdę niezłym rywalem.

Początkiem marca start ligi. Coraz mniej czasu. Pozostały ostatnie szlify.

W Wałbrzychu ciężko pracowaliśmy nad aspektami fizycznymi, tutaj więcej skupiamy się nad szybkością, taktyką i treningami z piłką. Będziemy bardzo dobrze przygotowani. Każdy mecz będzie dla nas jak ostatni.

 

 

 

MENU