[Sparing]: Stal Mielec - TSP 0:0

W drugim, wieczornym sparingu Podbeskidzia ze Stalą nie padły bramki. Dwumecz zakończył się więc remisem.

Drugie tego dnia spotkanie sparingowe ze Stalą miało zupełnie inny przebieg niż ostatnie mecze tych zespołów. Tym razem nie mieliśmy okazji oglądać bramek, a przypomnijmy że w porannym sparingu padły cztery, zaś w ostatnim meczu ligowym w Bielsku-Białej kibice byli świadkami pięciu trafień.

Obydwa zespoły od początku nie miały zamiaru kalkulować. Wysoki pressing, koncentracja na szybkim odzyskaniu piłki spowodowały, że mecz ten od pierwszych minut miał wysokie tempo i sporo w nim było energii. Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe, bo i Stal i Podbeskidzie bardzo czujnie grały pod własnymi bramkami. Na dobrą sprawę jedynym istotnymi okazjami bramkowymi były strzały z dystansu, po dwa z obydwu stron (m.in. bardzo silne i minimalnie chybione uderzenie Kozaka 34 minuty).
Pod względem gry w defensywie zadowoleni z tej połowy mogli być i trener Nocoń i trener Smółka, ale w obydwu ekipach czekano również na efekt akcji ofensywnych.

Druga część już na początku dała nadzieje, że pod tym względem będzie bardziej owocna. Już w 50 minucie świetnym podaniem w pole karne popisał się Rakowski (wcześniej równie świetny przechwyt zanotował Hanzel), a tam w sytuacji sam na sam znalazł się Sabala. Niestety Łotysz trafił tym razem wprost w bramkarza. Już po chwili Górale stworzyli sobie świetną okazję – tym razem w roli podającego pokazał się Sabala, a po strzale zza szesnastki minimalnie spudłował Guga. To nie był koniec ofensywnych prób Górali, a znów w całą akcję zamieszany był Sabala. 23-latek tym razem dostał dobrą piłkę od Kozaka, ale jego strzał z okolicy szesnastu metrów poszybował jednak nad poprzeczką. W tym fragmencie gry Podbeskidzie wyglądało zdecydowanie lepiej od rywali, którzy nie mogli sobie poradzić z dochodzącymi z łatwością do strzeleckich okazji Górali. Niestety efektu bramkowego nie było, a w końcu po kilkunastu minutach i piłkarze Stali stworzyli sobie niezłą okazję. Do wrzuconej w pole karne z prawej strony piłki w pełnym biegu dopadł Leandro i huknął bez zastanowienia. Bardzo silne uderzenie obrońcy Stali minęło jednak poprzeczkę bramki Leszczyńskiego. Podbeskidzie odgryzło się jeszcze ładną akcją Kozaka zamkniętą niecelnym strzałem głową Sabali, a „Leszczu” musiał się jeszcze wykazać przy strzale z dystansu, ale piłka do siatki nie nie wpadła.

Stal Mielec - TS Podbeskidzie 0:0

TSP: Leszczyński - Modelski, Malec, Bougaidis, Oleksy (45' Wiktorski) - Kozak, Rakowski, Iliev (30' Hanzel, 75' Kostorz), Guga, Sierpina - Sabala

MENU