[Sparing:] TSP - GKS Tychy

 

Po raz drugi w ciągu kilku dni Podbeskidzie zmierzyło się z GKS-em Tychy.

Korzystając z przerwy wywołanej przełożeniem meczów obu drużyn w 7. kolejce Nice 1 Ligi, tyszanie przyjechali na Stadion Miejski w Bielsku-Białej, aby rozegrać mecz kontrolny. 

Mecz rozpoczął się od ataków gości, ale to bielszczanie mieli już w pierwszych minutach dobrą okazję do zdobycia bramki. Szymon Sobczak grający dziś jako napastnik, już w 4 minucie gry otrzymał bardzo dobre podanie od Miłosza Kozaka, i wybiegł sam na sam z Dobrolińskim. Choć gracz Górali zwykle imponuje szybkością, tym razem dał się jednak dogonić obrońcy, który udaremnił tę akcję. Mimo to bielszczanie wyszli na prowadzenie, ale stało się to parę minut później. Adrian Rakowski znalazł trochę miejsca na 18 metrze przed bramką GKS-u i ładnym strzałem w długi róg zdobył pierwszą bramkę w tym meczu. Tuż po tej akcji Ćwielong stanął przed doskonałą szansą na wyrównanie – będąc przed samym Fabisiakiem lekko podciął piłkę nad golkiperem TSP, ale zmierzającą do bramki piłkę w porę zatrzymał Wiktorski.

Goście, a dokładniej sam Ćwielong poprawił się jednak w 18 minucie z rzutu karnego. Wcześniej w szesnastce Zapolnika powstrzymał Łukasz Hanzel, a arbiter Tomasz Wajda uznał było to zagranie łamiące przepisy. Ćwielong pewnie wykorzystał jedenastkę zupełnie myląc Fabisiaka.

Po tym burzliwym początku tempo meczu się ustabilizowało i do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzyła dogodnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Mocno za to drugą połowę zaczęli goście, Wojciech Szumilas ładnie rozegrał piłkę z Ćwielongiem przed polem karnym i zdecydował się na bardzo mocny strzał z linii szesnastu metrów. Na szczęście dla TSP piłka padła łupem pewnie interweniującego Leszczyńskiego, który w przerwie zastąpił w bramce Fabisiaka.
To była zapowiedź tego, co wydarzyło się w 57 minucie – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka spadła pod nogi Daniela Tanżyny, a ten z najbliższej odległości trafił do siatki i dał tyszanom drugą bramkę.

Druga część gry przebiegała w dużych fragmentach gry pod dyktando, którzy zdominowali Górali, cofniętych do defensywy i czekających na okazję do kontrataku. Szybkiego i skutecznego ataku bielszczanom przeprowadzić się w tej części gry nie udało, niepowodzeniem zakończył się też atak pozycyjny GKS-u i mecz został rozstrzygnięty wynikiem 1:2 dla tyszan. 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Tychy 1:2 (1:1)

Bramki: 10' Rakowski – 18' (k) Ćwielong, 57' Tanżyna

Podbeskidzie: 
I połowa: Fabisiak - Jaroch, Wiktorski, Malec, Oleksy (20' Sierczyński) - Kozak, Hanzel, Rakowski, Iliev, Sierpina - Sobczak 
II połowa: Leszczyński – Sierczyński, Malec, Kujawa, Magiera – Zgarda, Szymański – Kozak (67' Matuszczyk), Podgórski, Gutowski - Sobczak

GKS Tychy: 
I połowa Dobroliński - Mańka, Biernat, Szywacz, Abramowicz - Kaczmarczyk, Łuszkiewicz, Matusiak, Ćwielong, Radzewicz – Zapolnik
II połowa: Dobroliński - Mańka (75' Pańkowski), Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz - Kaczmarczyk, Szumilas, Matusiak (65' Gancarczyk), Ćwielong (65' Piątek), Błanik - Fidziukiewicz.

MENU