Hanzel: Chcemy tylko wygrywać

Kapitan Podbeskidzia w krótkiej rozmowie mówi o poprzednim spotkaniu i o tym co czeka Górali już jutro. Komunikat jest jasny - tylko zwycięstwo.

Rundę wiosenną rozpoczęliście bez porażki, co więcej nikt do tej pory nie znalazł recepty na to żeby trafić do waszej bramki. Macie jednak inne problemy.

Na pewno jak każdy zespół mamy swoje problemy. Chcemy wygrywać w każdym spotkaniu, a żeby to robić musimy strzelać więcej bramek. Wiemy o tym bardzo dobrze i mocno pracujemy nad tym na treningach. Nie można mówić, że brakuje nam tylko szczęścia, choć w ostatnim meczu z Górnikiem wydaje mi się, że właśnie troszkę go zabrakło. Były poprzeczki, Paweł miał swoje sytuacje, ale szczęśliwie interweniował bramkarz. Staramy się to poprawiać i mam nadzieję, że już teraz do tej dobrej gry w obronie jako cały zespół dołożymy też gole.

Po spotkaniu z Górnikiem każdy czuł ogromny niedosyt. Przewagę mieliście wyraźną, tak jak wspominałeś sytuację nie jedną, a jednak się nie udało. Mieliście trzy-cztery, które powinniście wykorzystać i rozmawialibyśmy o tym meczu w zupełnie innym tonie.

Podobnie widzieliśmy to po wszystkim w szatni. Gdybyśmy strzelili to, co powinniśmy byłoby się z czego cieszyć. Do bardzo dobrej gry w obronie, gdzie przeciwnicy praktycznie nie stwarzają sytuacji musimy dołożyć więcej bramek. Nie chce wpaść na ten moment, choć robimy co w naszej mocy. Nikt nie może zarzucić drużynie, że nie chciała, bo niemal całe drugie 45 minut w ostatnim meczu graliśmy na połowie rywala. Gdy przeciwnik, nawet grając jednego mniej cofnie się całą drużyną pod swoje pole karne, to liczebna przewaga nie jest zbyt wielkim atutem. Ale tak jak mówiliśmy wcześniej, sytuacje stworzyliśmy i jak dołożymy więcej precyzji do naszej solidnej obrony będziemy punktować już za trzy.

Oby już w najbliższym meczu. Trzy ostatnie z GKS-em Tychy zawsze gwarantowały bramki – łącznie padło ich 11. Oby teraz piłek w siatce było jak najwięcej i to w tej właściwej.

W poprzednim meczu u nas było 2:2, goniliśmy wtedy wynik. Pamiętam, Nermin Haskić trafił wtedy w samej końcówce. W Tychach było 3:3 i to oni gonili – niestety również skutecznie. Wypuściliśmy wtedy z rąk dobry rezultat, ale niestety takie rzeczy się zdarzają. Kiedyś Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów stracił zwycięstwo w samej końcówce. Wydawało się to niemożliwe stracić dwa gole w ostatniej minucie, a jednak coś takiego miało miejsce. Taka jest piłka. Teraz mam jednak nadzieję, że tak jak w tamtych spotkaniach strzelimy bramki, ale żadnej nie stracimy. To byłby najlepszy scenariusz. Grając u siebie chcemy tylko wygrywać. W szatni nikt nie cieszy się po remisach. Po ostatnim meczu atmosfera w szatni była taka, jak po przegranej. Czasem wystarczy jedna sytuacja, którą się wykorzysta i jest zupełnie inny odbiór, powód do radości. To co było trzeba już jednak przełknąć i poprawić się w środę.

Zadanie będzie jednak bardzo trudne. Tyszanie w tej rundzie prezentują się naprawdę dobrze. Trzy zwycięstwa, jeden remis. Rywal na pewno będzie chciał swoją serie podtrzymać.

Widać tam rękę trenera Tarasiewicza. Kiedy prowadził Śląsk Wrocław, Koronę czy Miedź zespoły te grały ciekawie i teraz w Tychach także wykonuje dobrą pracę. Mają serie bez przegranej, ale mam nadzieję, że już jutro ta seria im się skończy. Zrobimy wszystko, żeby wygrać i piąć się w tabeli.

 

 

 

MENU