Lech w Podbeskidziu

23-letni bramkarz związał się roczną umową z Podbeskidziem.

Kamil Lech mierzy 190 cm wzrostu i waży 85 kg, całą swoją dotychczasową karierę spędził w Ruchu Chorzów. Jest wychowankiem "niebieskich" i w tym klubie przeszedł kolejne szczeble wiekowe.

W pierwszym zespole zadebiutował jeszcze zanim skończył 20 lat, w dość nietypowych okolicznościach: w meczu rewanżowym eliminacji Ligi Europy w sezonie 2014/15 z Metalistem Charków, już w dogrywce czerwoną kartkę zobaczył Krzysztof Kamiński i Lech jako bramkarz rezerwowy wszedł na boisko. Dopiero dwa lata później zaliczył debiut w Ekstraklasie w barwach chorzowskiego zespołu. Miejsca w pierwszym składzie nie oddawał przez kolejne dziewięć kolejek ligowych, rozgrywając po drodze jeszcze dwa spotkania Pucharu Polski.

Dziś podpisany kontrakt z Podbeskidziem obowiązywać będzie do końca obecnego sezonu, zawiera także opcję przedłużenia o kolejny rok.

Tuż po podpisaniu umowy zadaliśmy nowemu zawodnikowi Górali kilka pytań:

W Podbeskidziu włączysz się w rywalizację pomiędzy Wojciechem Fabisiakiem i Rafałem Leszczyńskim - gdzie dwóch się bije tam trzeci skorzysta?

Można tak powiedzieć, decydując się na kontrakt z Podbeskidziem miałem świadomość z kim będę rywalizować, ale jestem ambitnym człowiekiem dlatego podjąłem to wyzwanie. Licze oczywiście na to, że szybko stanę się numerem jeden w bramce i pomogę nowemu klubowi w awansie do Ekstraklasy. Muszę przyznać, że miałem też ofertę z Ekstraklasy, ale wraz z menadżerem uznaliśmy, że w Bielsku-Białej będę miał większe szanse na rozwój i wybicie się.

Spędziłeś sporo czasu czekając na szansę w Ruchu, skończyłeś niedawno 23 lata. Nietrudno zgadnąć, że nie będziesz zainteresowany rolą drugiego, czy tym bardziej trzeciego bramkarza.

Dokładnie tak, wiedziałem na co się decyduje i zamierzam walczyć o tę "jedynkę" wśród bramkarzy.

Jesteś wychowankiem Ruchu, Podbeskidzie to dopiero Twój drugi klub - jakie to uczucie, zmienić barwy po tylu latach przywiązania do "niebieskich"?

Rzeczywiście, jestem bardzo przywiązany "niebieskich", ale kiedyś trzeba zrobić krok w przód i piąć się w górę. Jestem przekonany, że przechodząc do Podbeskidzia tak właśnie zrobiłem i będzie to ważny krok w mojej karierze.

 

MENU