Magiera: "Możemy się tutaj sporo nauczyć"

Z Mariuszem Magierą porozmawialiśmy m.in. o opasce kapitana, jego pozycji na boisku i młodych zawodnikach, którzy dołączyli do TSP na letnim zgrupowaniu. 

 

W ostatnim sparingu zagrałeś z opaską kapitana. Czy to może oznaczać, że w zbliżającym się sezonie to ty zastąpisz w tej roli Marka Sokołowskiego? 

Ciężko powiedzieć. W pierwszym meczu kapitanem był Adam, w drugim wybrano mnie. Trener pewnie zastanawia się kto tę opaskę będzie miał, rozmów z drużyną na ten temat jeszcze nie było. Nie ma co o tym teraz myśleć, póki co trzeba zająć się okresem przygotowawczym.

Na pewno jednak byłoby to spore wyróżnienie. 

Zdecydowanie. Na pewno jest to też spora odpowiedzialność za zespół na boisku i poza nim. Na razie jednak o tym nie myślę. 

Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników Podbeskidzia. Na obozie dołączyło do was sporo młodych chłopaków, którzy są na starcie swojej przygody z dorosłą piłką. Będzie chleb z tej mąki?

Teraz ciężko jest wyrokować. Dużo młodej krwi na pewno się przydaje, tego młodzieńczego polotu potrzeba. Widać, że staramy się zbalansować pomiędzy doświadczonymi zawodnikami, a tymi młodymi. Na dziś ciężko jest powiedzieć, jak to będzie w przyszłości wyglądać. Niektórzy są z nami dwa tygodnie. Duża część z nich z piłką seniorską nie miała jeszcze większej styczności i ten przeskok nie jest dla nich prosty. Życie daje szanse i jeśli będą tylko chcieli, będą wykorzystywać rady trenerów to wszystko przed nimi. Wszystko zależy od nich. To tak jak w życiu – każdy jest kowalem swojego losu i w tym przypadku nie będzie inaczej.

Z perspektywy swojej długiej i bogatej kariery jakie rady dałbyś tym młodym chłopakom? 

Najważniejsza jest pokora i ciężka praca. To powinno cechować piłkarzy. Jeśli to się ma i dodatkowo przyjmuje się rady od szkoleniowców i starszych, doświadczonych zawodników to można daleko zajść. 

Wracamy do ciebie – jednak środek obrony. 

Po rozegraniu na tej pozycji całej poprzedniej rundy spodziewałem się tego. Czuję się tam już pewnie. Jest to inna pozycja niż ta gdzie grałem wcześniej. Większą rolę odgrywa ustawienie, taktyka, nie ma tyle ruchu. Aczkolwiek, ja staram się pomagać czy to bocznemu obrońcy, czy zawodnikowi przede mną, wychodząc do gry. Nie jestem statycznym zawodnikiem, który odda piłkę - „dobra, teraz się martwcie”. Dużym ułatwieniem w minionym sezonie była gra z Jozefem, który jest naprawdę bardzo doświadczonym zawodnikiem. Grał w Lidze Mistrzów, na takim poziomie, gdzie żaden z nas nie miał szczęścia występować. Dużo mi pomagał, podpowiadał. Czasem próbowałem dodać coś od siebie, a nie zawsze było to dobre to on mnie hamował, tłumaczył co można robić lepiej. To mi pomogło, to doświadczenie dużo mi dało. Po prostu trzeba to teraz potwierdzać. Ta pozycja będzie teraz moją docelową i na tym się koncentruję. 

W swojej karierze zaliczyłeś już sporo zgrupowań. Tak czysto sportowo – jak oceniasz to na którym teraz jesteśmy? Myślę też oczywiście o sparingach, bo kolejny już dziś. 

Słowacka piłka na pewno cechuje się dobrym przygotowaniem taktycznym, grają techniczną piłkę, jest też tutaj sporo młodzieży. Wielu zawodników słowackich gra w dobrych, solidnych, europejskich klubach. Są w cenie i to nie jest przypadek. U nas dopiero od jakiegoś czasu większa liczba zawodników wyjeżdża za granicę, np. tak jak ostatnio Jan Bednarek z Lecha za 6 milionów, u nich trwa to od dawna. To szkolenie jest na wysokim poziomie. Potwierdzeniem są też nasze sparingi, w których na pewno łatwo nie mamy. Do są dla nas dobre lekcje. Nie jest tak, że przyjeżdżamy na Słowację i nie możemy się tutaj niczego nauczyć. Wręcz przeciwnie.

Jest zmęczenie?

Oczywiście, że jest. Mamy troszeczkę inną, nową formę przygotowań, szczegółów zdradzać jednak nie będę. Myślę, że dobrze przygotujemy się do sezonu.

A sezon tuż, tuż. 

Dokładnie. Dla piłkarza najważniejsze są mecze. Po tamtym nieudanym sezonie – bo aspiracje były przecież większe – liczymy, że raz – wystartujemy dobrze, a dwa – że będziemy liczyć się w walce o awans. Cel dla nas jest jasny. Z zeszłego sezonu mogliśmy wyciągnąć ważną lekcję. Musimy teraz zrobić wszystko, żeby nasza forma była stabilna, żeby nie pojawiały się przestoje, a w końcówce – choć do niej jeszcze daleka droga - trzeba być jeszcze bardziej skoncentrowanym. 

MENU