Michalski: Efekty ocenimy na koniec rundy

Trener Karol Michalski przyznał, że okres letnich przygotowań jest intensywnym czasem dla całej drużyny, którego efekty widoczne będą podczas rozgrywek ligowych.

Okres przygotowawczy to zawsze czas szczególnie ważny dla trenera odpowiedzialnego za przygotowanie motoryczne. Teraz wykonana praca będzie mieć wpływ na formę zawodników podczas rozgrywek ligowych. Proszę powiedzieć jak te przygotowania drużyny Podbeskidzia przebiegały? Czy jest Pan zadowolony z pracy wykonanej tu, na obozie w Zlatych Moravcach?

To jest taki czas, w którym każdy musi pracować trochę mocniej, inaczej. Na pewno jest kilka powodów do zadowolenia, bo przede wszystkim nie ma urazów. Jeśli nie ma urazów to znaczy, że obciążenia są akceptowalne przez organizmy zawodników i przygotowanie przebiega w sposób poprawny. Uważam, że to, co mieliśmy w planach założone na ten czas zostało zrealizowane i z tego również możemy być zadowoleni.

Nie wiem czy się Pan zgodzi, ale obserwując ostatni sparing Podbeskidzia, widać było już pewne efekty tej pracy. Mimo, że mecz do samego końca był rozgrywany w dość szybkim tempie, to zawodnicy wytrzymali go kondycyjnie. To być może jeszcze nie to, na co czekamy, ale po spotkaniu z FC ViOn pod względem przygotowania fizycznego zespół wyglądał obiecująco.

Myślę, że o efektach możemy mówić dopiero po zakończeniu rundy, bo to jest najistotniejsza kwestia. Jednostki treningowe czy mecze sparingowe to jest jedynie droga do tego, żebyśmy w każdym spotkaniu ligowym byli na odpowiedniej intensywności i z odpowiednią dynamiką gry. Na pewno ten mecz, ale i wszystkie tutaj, były rozgrywane na dużej intensywności. Jest to duża zasługa rywali, myśmy przez pierwsze mecze nie umieliśmy się do tego dostosować, ale wiadomo że byliśmy wtedy w innym cyklu. Mieliśmy dosyć mocne obciążenia, z czasem zeszliśmy z nich na pracę dynamiczną i pracę nad mocą i jeżeli było to widoczne to fajnie. Ja też zauważam progres w dynamice poszczególnych zawodników i akcji. Cieszy to, że na tle przeciwnika, który za tydzień gra mecz z drużyną występującą w europejskich pucharach, wyglądaliśmy bardzo przyzwoicie. 

Co jeszcze można zrobić w tym ostatnim czasie, na tydzień przed ligą, a w naszym przypadku przed meczem w Pucharze Polski?

Przede wszystkim nie zaszkodzić. Utrzymać schemat tego, co chcemy dalej robić, czyli utrzymać dynamikę i optymalnie przygotować się do meczu pucharowego, a potem do kolejnego w lidze, z Chrobrym Głogów.

W przerwach pomiędzy rozgrywkami, czy to są zgrupowania letnie czy zimowe, pewnie często zdarza się, że do drużyny trafiają zawodnicy na różnym poziomie przygotowania. Czy wymaga to indywidualnego podejścia do takiego zawodnika? Czy ci zawodnicy, którzy trafili do zespołu w ostatnim czasie z marszu weszli w rytm treningowy drużyny?

Musieli od razu dostosować się do rytmu treningowego drużyny, dlatego że tego wymaga sytuacja. Jest oczywiście czas żeby pewne rzeczy skorygować, pewne rzeczy przede wszystkim zdiagnozować, ale oczekujemy, że ci zawodnicy będą pomału wchodzić na taki etap przygotowania, który cechuje zawodników trenujących z nami od dłuższego czasu. U tych którzy są dłużej w treningu widać pewien fizyczny komfort gry. Natomiast ci, którzy dochodzą do drużyny wymagają naszej czujności i obserwacji. Musimy decydować czy coś dołożyć w pewnych elementach, czy w innych trochę zwolnić. To też jest dla tych zawodników bodziec, żeby pracować nad sobą indywidualnie. Każdy nasz zawodnik ma rozpisane indywidualne ćwiczenia, pracują nad nimi sami i wiedzą czego od nich oczekujemy. Dlatego te różnice, o których mówimy można zniwelować.

Pytanie o młodzież z Podbeskidzia, którą zabraliście na ich debiutanckie zgrupowanie z pierwszą drużyną. Czy byli traktowani jeszcze jak juniorzy, czy dostali taki sam „wycisk” jak pozostali?

Nie chodzi o to żeby dawać im wycisk, oni są po prostu w normalnym treningu i nie ma możliwości by byli traktowani inaczej niż reszta drużyny. Oczywiście są niuanse, gdzie korygujemy ich podejście do pewnych ćwiczeń czy to o charakterze motorycznym, czy taktyczno-technicznym. Są jednak pełnoprawnymi członkami zespołu i nie ma kategoryzowania, czy ktoś jest starszy, młodszy, przyszedł z innego klubu, czy z juniorów. Tak jest w każdym klubie. Bardzo wiele zależy od nich samych, od tego jak oni podchodzą do treningu. To, że my im podpowiadamy, dajemy wskazówki, torujemy piłkarsko to jest jedna rzecz, ale myślę że najważniejsze jest ich podejście mentalne, chęć korygowania zachowań juniorskich, osobista chęć rozwoju. My dajemy pewne zasady, kierunkujemy ich, ale i tak najważniejsza jest samoświadomość. 

Pan pracował z drużynami juniorskimi w swojej karierze trenerskiej, może dzięki temu doświadczeniu jest Panu łatwiej pomagać tym chłopakom wchodzić do seniorskiej piłki.

Każdy zawodnik jest inny. Nawet na poziomie tego samego rocznika zawodnicy są bardzo zróżnicowani. Oczywiście, że u niektórych zawodników widzimy pewien stopień potencjału. Natomiast czy oni go wykorzystają, to już jest znacznie trudniejsze pytanie. Ja wierzę, że dalej  będą podchodzić do swoich obowiązków tak jak teraz i Podbeskidzie będzie miało z nich pożytek. Każdy z nich jest dobrem klubu i każdy ma szansę rozwinąć się tak, żeby klub na tym skorzystał. Widzieliśmy w sparingach, że młodzi chłopcy pokazywali się z niezłej strony i mamy nadzieję, że dzięki swojej pracy będą stawali się jeszcze lepszymi piłkarzami.

MENU