Górnik - Podbeskidzie 4:0

Mecz w Zabrzu przyciągnął na trybuny stadionu przy Roosvelta niemal 20 tysięcy widzów i naprawdę nie ma się co fanom Górnika i Podbeskidzia dziwić. Piękna pogoda, komfortowe warunki na Arenie Zabrze no i przede wszystkim starcie, które miało zagwarantować wielkie emocje.

 

 

Zabrzańscy fani jeszcze przed spotkaniem ruszyli z głośnym dopingiem - „Ekstraklasa dla Górnika”, jasno komunikując, że w przyszłym sezonie chcą widzieć swój zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przed Podbeskidziem stanął więc zespół mający jasno wytyczony cel i zaledwie dwa punkty straty do miejsca premiowanego awansem. Podopieczni Jana Kociana w ostatnim wyjazdowym meczu tego sezonu również chcieli się jak najlepiej zaprezentować i potwierdzić, że wiosna w ich wykonaniu była udana. W porównaniu z poprzednim meczem trener Górali zdecydował się na dwie korekty. Jedna podyktowana była pauzą Mariusza Magiery, którego zastąpił imiennik – Malec, a z przodu Roberta Demjana zastąpił Szymon Lewicki, który w poprzednim meczu z Sandecją dał Podbeskidziu cenne trzy punkty w samej końcówce. To, że mecz ten faktycznie będzie ciekawym widowiskiem zawodnicy obydwu drużyn pokazali już w pierwszych minutach. Akcja za akcję, bramkarze naprawdę mieli co robić, no i szybko skończyło się to bramką – niestety dla gospodarzy. Rzut wolny z prawej strony pola karnego w 9 minucie w zaskakujący sposób wykonał Rafał Kurzawa i kompletnie zmylony Rafał Leszczyńśki zmierzającą precyzyjnie w „długi róg” piłkę odprowadził tylko wzrokiem. Już po chwili świetną okazję mieli Górale, jednak po zamieszaniu podbramkowym fani TSP na stadionie mogli zadać sobie tylko pytanie: „jak to nie wpadło?” Od pierwszych chwil spotkania Podbeskidzie znalazło się więc w mało komfortowej sytuacji, jednak na odrobienie strat czasu było sporo. Ambicje i próby, których kilka było to jedno, a efekt to drugie. Górnik też przecież odpuszczać nie zamierzał i dawał się we znaki defensywie Podbeskidzia. W 22 minucie po wrzutce z rzutu rożnego, tak zakotłowało się w polu karnym, że piłka w niekontrolowany sposób wpadła do siatki. Samobójczą bramkę zaliczono Szymonowi Lewickiemu. Sytuacja skomplikowała się więc jeszcze bardziej, a trybuny w Zabrzu eksplodowały z radości. To oczywiście dodawało wiatru w żagle gospodarzom, którzy dwubramkowej przewagi roztrwonić zamiaru nie mieli. Podbeskidzie próbowało, walczyło, przedzierało się w pole karne zabrzan, jednak bramkowego efektu nie było. Bicie głową w mur – chyba tak najcelniej można ocenić te próby TSP. A że, Górnicy również nie zagrozili już bramce Leszczyńskiego to na przerwę piłkarze schodzili przy 2:0 dla gospodarzy. I trzeba przyznać to prowadzenie było zasłużone. Wprawdzie obydwie bramki były dość niecodzienne, jednak w tej pierwszej połowie zabrzanie na boisku czuli się po prostu lepiej.

Druga połowa też świetnie mogła rozpocząć się dla Górnika, jednak w dwóch niezłych sytuacjach zabrakło precyzji. Górale szybko jednak otrząsnęli się z przewagi rywali i sami mocno wzięli się do roboty. W 54 minucie było bardzo blisko zminimalizowania strat – mocnym strzałem popisał się Tomasz Podgórski, jednak Tomasz Loska – z trudem – poradził sobie z tym uderzeniem. Co nie udało się „Podgórowi” w 62 minucie udało się superstrzelcowi zabrzan Igorowi Angulo, który wykorzystał świetne, prostopadłe zagranie Łukasza Wolsztyńskiego. Niestety to nie był koniec. Po kilku minutach Górale przegrywali już 0:4… Fantastycznym strzałem z dystansu popisał się Kurzawa, a piłka wpadła niemal w samo okienko, Leszczyński znów bez szans. Tego dnia zawodnicy TSP nie byli w stanie przez pełne 90 minut nawiązać walki z gospodarzami, którzy co należy podkreślić wskoczyli dzięki tej wygranej na miejsce premiowane awansem.

Ostatni wyjazd i najwyższa w sezonie porażka. Nie tak tą końcówkę sezonu wyobrażaliśmy sobie w Bielsku-Białej. Cóż, nie pozostaje nic innego jak szybko zrehabilitować się za nieudane spotkanie w Zabrzu już za tydzień. Podbeskidzie u siebie podejmie MKS Kluczbork i będzie to ostatnie spotkanie w sezonie 2016/17.

 

Górnik Zabrze – Podbeskidzie (2:0)

 

Bramki: Rafał Kurzawa 8, 69, Szymon Lewicki 23 (s), Igor Angulo 64

 

Górnik: Loska – Wolniewicz, Kopacz, Suarez, Karwot – Kurzawa, Ambrosiewicz, Żurkowski, Arcon, Urynowicz – Angulo

 

Podbeskidzie: Leszczyński – Gumny, Malec, Piacek, Jaroch – Dolny (46' Sladek), Hanzel, Deja (Demjan), Podgórski (Kostorz), Sierpina – Lewicki

 

 

 

MENU