Rakowski: "Liczymy na doping, on dodaje skrzydeł"

Adrian Rakowski przed meczem z Chojniczanką mówi o chęci rewanżu za mecz z pierwszej rundy i tym jak ważny jest dla Górali doping fanów.

 

Szybko ochłonęliście po emocjonującej końcówce ostatniego meczu?

Z tymi emocjami nie przesadzajmy zbytnio. Mecz trwa ponad 90 minut i udało się w jego końcówce strzelić gola. Cieszyliśmy się po meczu, ale od poniedziałku trwa już praca przed sobotnim meczem z Chojniczanką.

No właśnie, najbliższy rywal to lider tabeli. Analiza zespołu z Chojnic troszkę utrudniona, bo oni wiosny jeszcze nie zainaugurowali.

Wiemy na co stać zespół Chojniczanki i czeka nas też jeszcze szczegółowa analiza. Trener na pewno dobrze przedstawi nam ich grę. Na pewno będziemy chcieli zrewanżować się za porażkę z pierwszej rundy. Przegraliśmy u nich dość wysoko, graliśmy w dziesiątkę, ale to nas nie usprawiedliwia. Oczywiście trzy punkty będą dla nas ważne z perspektywy tabeli i wyższych miejsc.

Pierwszy kroczek w walce o te wyższe lokaty zrobiliście w pierwszy meczu ze Stomilem. Doda wam to chyba wiatru w żagle.

To był mecz w trudnych warunkach, pierwszy mecz rundy więc z tej strony także była pewna niewiadoma. Najważniejsze było zwycięstwo, to że zainkasowaliśmy te trzy punkty. Teraz na pewno będzie grało się trochę łatwiej.

Na pewno też ze względu na temperaturę. Liczymy, że dzięki temu więcej kibiców pojawi się na stadionie.

Dokładnie. W czasie trwania spotkania ma być około 10 stopni, więc różnica co do poprzedniego meczu, to niemal 20 stopni. Na pewno będzie się z tego powodu łatwiej grało, a i ogromnie liczymy na naszych kibiców i ich doping. On dodaje skrzydeł.

Ostatnio liczba fanów nie była tak duża jak zwykle, ale tym bardziej trzeba oddać im wielki szacunek.

Dokładnie. Myślałem, że na meczu ze Stomilem liczba fanów na stadionie będzie mniejsza. Gdy oglądałem mecze Ekstraklasy to oprócz Legii czy Jagiellonii stadiony były raczej puste. U nas trochę kibiców się zjawiło i też mocno nas dopingowali. To było nam potrzebne.

W tym spotkaniu po raz pierwszy w grze o stawkę zagrałeś w środku pola z Gugą. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Z Gugą gra się bardzo fajnie. Mamy za sobą też przecież kilka sparingów. To taka pirania, zawsze gdzieś "wydziubie" piłkę, czasem na granicy przepisów. Taki zawodnik jest potrzebny. Ale on jest nie tylko od odbiorów. Potrafi też rzucić fajną piłkę i myślę, że będzie sporym wzmocnieniem.

Zresztą wydaje się, że wszyscy trzej nowi gracze świetnie wkomponowali się do zespołu.

Buga to bardzo solidny obrońca, który wygrywa niemal wszystkie pojedynki główkowe. Model daje bardzo dużo spokoju, potrafi podłączyć się do akcji ofensywnej i oczywiście z tyłu także wygląda dobrze. Rywalizacja jest większa i to na pewno plus dla nas.

 

MENU