Ze Stomilem na remis

Dwa ostatnie mecze Górali na własnym terenie rozbudziły apetyty bielskich kibiców. Jesienna wygrana z Drutexem-Bytovią i równie udana inauguracja wiosny w meczu z Chrobrym Głogów rozbudziły apetyty.

Passę zwycięstw gospodarzy przy Rychlińskiego przerwać chciał Stomil, który wiosnę rozpoczął co najmniej dobrze. Dwa remisy z głównymi kandydatami do awansu – Zagłębiem Sosnowiec i GKS-em Katowice oraz przekonujące zwycięstwo 5:1 nad Zniczem Pruszków. Szczególnie ten drugi wynik mógł budzić respekt, niecodziennie przecież odprawia się rywala z takim bagażem goli.

Od początku spotkania piłkarze TSP chcieli pokazać, że nie zamierzają doprowadzić do powtórki z Olsztyna, gdzie mimo prowadzenia gry przez cały mecz, stracili gola w samej końcówce i przegrali 0:1. A że chcieć, to móc... Sprawy w swoje ręce wziął bośniacki napastnik Górali Nermin Haskić i bardzo szybko wyprowadził swój zespół na prowadzenie – po ograniu obrońcy z lewej strony pola karnego huknął nie do obrony. Piękny gol od poprzeczki i szybkie prowadzenie – na to czekali kibice na Stadionie Miejskim! Podopieczni Jana Kociana na tym poprzestawać jednak nie zamierzali i wciąż nacierali na rywala. Swe szanse mieli Podgórski, Janota, Chmiel, ale piłka do siatki wpadać nie chciała. Stomil bardzo rzadko pojawiał się na połowie TSP, a bielszczanie spokojnie grali swoje. Mimo ciągłej przewagi i prób jej udokumentowania (najlepszą okazję miał znów Haskić, jednak głową spudłował z bliska) na przerwę Podbeskidzie schodziło z jednobramkową zaliczką. Gra jednak dawała argumenty ku temu, że to nie koniec bramek w piątkowy wieczór przy Rychlińskiego.

W drugą połowę lepiej weszli goście, który szybko stworzyli sobie dwie okazje ku temu aby wyrównać i jedna z nich okazała się skuteczna – pięknym strzałem tym razem popisał się Tsubasa Nishi i na samym początku drugiej części mieliśmy remis. Górale już po kilku minutach mieli stuprocentową okazję ku temu aby znów wyjść na prowadzenie. Z prawej strony piękną piłkę w pole karne posłał Michał Janota, a całą akcję na „długim słupku” zamykał Łukasz Sierpina. Strzał głową skrzydłowego TSP trafił jednak wprost w bramkarza, a przed dobitką Chmiela z najbliższej odległości Stomil uchronił jeden z defensorów. To szybko zemściło się na Góralach i po chwili mieliśmy już 2:1 ale dla przyjezdnych. Najprzytomniej w podbramkowym zamieszaniu zachował się Arkadiusz Czarnecki i Leszczyński po raz drugi w tym meczu musiał sięgać do siatki. Po tej bramce w szeregach TSP wreszcie coś drgnęło. Znów zaczęli przeważać, znów tworzyć groźne sytuacje, lecz czas uciekał. Trener Kocian szybko zareagował na obrót sytuacji i wprowadził na boisko drugiego napastnika. To dało skutek w 71 minucie – wprowadzony Szymon Lewicki ładnym, mierzonym uderzeniem z 18 metrów doprowadził do remisu (piłka odbiła się jeszcze od słupka, a bramkarz Stomilu nie miał najmniejszych szans). To dodało piłkarzom TSP wiatru w żagle, jednak końcowy gwizdek zbliżał się nieuchronnie. Odważniejsze ataki gospodarzy od czasu do czasu pozwalały również na kontry ze strony Stomilu. Żywy mecz, ze sporą liczbą zwrotów akcji – na pewno kibice na trybunach Stadionu Miejskiego nie mogli się nudzić. Niestety wynik nie uległ już zmianie, a remis na pewno pozostawił spory niedosyt.

TS Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-2 Stomil Olsztyn

Bramki: Nermin Haskić 4, Szymon Lewicki 71 - Tsubasa Nishi 52, Wiktor Biedrzycki 57

TS Podbeskidzie: 13. Rafał Leszczyński - 25. Bartosz Jaroch, 15. Jozef Piaček, 5. Mariusz Magiera, 92. Paweł Moskwik - 14. Damian Chmiel (77, 7. Adam Deja), 22. Szymon Szymański (86, 18. Łukasz Zakrzewski), 16. Michał Janota, 17. Tomasz Podgórski (60, 28. Szymon Lewicki), 11. Łukasz Sierpina - 27. Nermin Haskić.

Stomil Olsztyn: 82. Piotr Skiba - 3. Marcel Ziemann, 31. Tomasz Wełnicki, 87. Arkadiusz Czarnecki, 4. Jarosław Ratajczak - 23. Patryk Kun, 97. Wiktor Biedrzycki, 21. Łukasz Jegliński (82, 7. Paweł Głowacki), 5. Grzegorz Lech (81, 22. Tomasz Zahorski), 14. Tsubasa Nishi (74, 15. Paweł Wojowski) - 88. Rafał Kujawa.

MENU