Wicemistrz Polski z trzema punktami

Młodzi Górale ulegli Pogoni Szczecin 1:3, notując pierwszą porażkę w sezonie. 


Młodzi Górale do potyczki z wicemistrzem Polski ze Szczecina podeszli jako lider rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów. Po 5 kolejkach Podbeskidzie jako beniaminek usadowił się na szczycie tabeli, co niewątpliwie można uznać za spory sukces. Podopieczni trenera Pawła Łosia przed meczem z Pogonią nie mieli na swym koncie jeszcze żadnej porażki i z zamiarem podtrzymania tej świetnej passy rozpoczęli starcie z najgroźniejszym jak do tej pory rywalem z jakim mieli okazję mierzyć się w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach juniorskich w Polsce. 
Pogoń naszpikowana młodzieżowymi reprezentantami kraju oczywiście również nie miała zamiaru z Bielska-Białej wyjeżdżać z pustymi rękami, więc wszyscy fani zgromadzeni na Stadionie Miejskim liczyli na naprawdę świetne widowisko. 
Pierwsze minuty to sporo walki i ogrom zaangażowania z obydwu stron. Goście od początku wyszli wysokim pressingiem, próbując rozbijać atak pozycyjny TSP najbliżej bramki Riabowskiego, jak tylko się da. Górale za każdym razem wychodzili z tych szczecińskich zasieków obronną ręką. Co więcej to oni w pierwszej fazie meczu mieli najlepszą sytuację – rzut wolny z okolic 20 metra, po którym jednak Michał Bury trafił w mur, a dobitka przeszła nad poprzeczką.
Szczecinianie konsekwentnie próbowali realizować swój plan i z uporem raz za razem starali się zawiązywać ofensywne ataki. Po jednym z nich świetną okazję miał napastnik Aron Stasiak, który po bardzo ładnym podaniu stanął oko w oko z bramkarzem, jednak w porę piłkę spod nóg wybił mu goniący go defensor Górali. TSP szybko odpowiedziało na tą sytuację po drugiej stronie boiska. Konrad Gutowski – jak to ma w zwyczaju – dynamicznie ruszył w kierunku bramki i po minięciu rywala zdecydował się na strzał. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z Portowców i bramkarz  - Jędrzej Grobelny miał wielkie problemy z zatrzymaniem tego uderzenia. 
W 25 minucie po wrzutce z rzutu wolnego najlepszą jak do tej pory okazję mieli gracze Pogoni. Celne dośrodkowanie i do piłki najwyżej wyskoczył Huber Sadowski. Obrońca przyjezdnych uderzył mocno i celnie, ale świetnym refleksem w tej sytuacji popisał się Riabowski. W krótkim odstępie czasu bramkarz Górali miał sporo roboty, bo na przestrzeni kilku kolejnych minut jeszcze dwa razy był poważnie sprawdzany przez szczecinian, jednak za każdym razem zachowywał się bez zarzutu. W 29 minucie świetną kontrę przeprowadzili młodzi piłkarze TSP. Znów z bardzo dobrej strony pokazał się Gutowski, który ruszył prawą flanką, wpadł w pole karne i świetnie obsłużył Patryka Drabika. Niestety ten uderzył wprost w świetnie interweniującego Grobelnego. Po jednej stronie piłka do siatki nie wpadła, no to po drugiej… Niestety już chwilę po tej świetnej okazji Górali bramkową akcję przeprowadzili goście. Wrzutka w pole karne, trochę zamieszania i najprzytomniej na piątym metrze przed bramką zachował się Adrian Benedyczak. Silne uderzenie z bliskiej odległości nie pozostawiło złudzeń – 0:1. Gol otwierający wynik meczu trochę uspokoił zapędy przyjezdnych. Za to piłkarze TSP nie mieli zamiaru schodzić na przerwę przy niekorzystnym rezultacie. W 41 minucie świetną ofensywną akcję Podbeskidzia zawiązał jeszcze na  własnej połowie Bartłomiej Cieślik. Prawy defensor po minięciu rywala popędził w kierunku bramki rywala, świetnie obsłużył Gutowskiego który wpadł w pole karne i wbił piłkę „na długi słupek”. Tam tylko na to czekał Drabik, jednak z bliska nie trafił w światło bramki. Mimo, iż wynik pierwszej części dla Górali nie był korzystny, to sama gra mogła dawać spore nadzieje na drugie 45 minut. 
Niestety po przerwie dość szybko to Pogoń trafiła po raz drugi. Piłkę w siatce umieścił Aron Stasiak i szczecinianie poczuli wielki komfort z grze. Efektem tego było kolejne trafienie – Riabowski zdołał odbić jeden strzał, ale z dobitką Oskara Fursta z bliskiej odległości nie miał prawa już sobie poradzić. Ambicji młodym Góralom odmówić nie można, jednak tego dnia niestety niewiele wychodziło. O ile pierwszą połowę zagrali z Pogonią jak równy z równym, to druga przebiegła już pod kontrolą Wicemistrza Polski. W samej końcówce Podbeskidzie zdołało jeszcze trafić do siatki – po zagraniu Daniela Stanclika piłkę z najbliższej odległości do siatki wpakował Jakub Caputa. 
Dziś młodzi Górale okazali się słabsi od rywala, jednak liczymy że już w kolejnym meczu w CLJ pokażą wysoką formę z poprzednich spotkań. 

TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – Pogoń Szczecin 1:3 (0:1)

Bramki: Caputa - Benedyczak 30', Stasiak 54', Furst 59'


TSP: Riabowski - Wojciechowski, Przygocki, Pawlus, Jagieła, Możdżonek, Bukowczan (74' Caputa), Sieracki (68' Kwaśny), Drabik (46' Stanclik), Bury (68' Szlicht), Gutowski

Pogoń: Grobelny, Cieślik, Pavlas, Jopek, Sadowki, Wawrzynowicz, Furst (64' Boniecki), Pawłowski (64' Graczyk), Stasiak, Benedyczak (69' Bluma), Sacharuk (81' Midzio). 

MENU