Zwycięstwo w Katowicach!

Piątkowy wieczór dla koneserów pierwszej ligi był wyjątkowy. Cztery mecze – w Grudziądzu, Głogowie, Suwałkach no i w końcu ten najważniejszy – w Katowicach rozpoczęły zmagania na zapleczu Ekstraklasy. Górale do stolicy województwa śląskiego wrócili po blisko czterech latach – w 2013 roku spotkali się z GKS-em przy Bukowej w ramach Pucharu Polski i choć wtedy z rozgrywek tych odpadli stadion ten fanom TSP może się świetnie kojarzyć. A wszystko to z powodu ostatniego meczu ligowego pomiędzy obydwoma zespołami w Katowicach. Podbeskidzie w sierpniu 2010 roku, w sezonie dającym historyczny awans do Ekstraklasy, rozgromiło GieKSę aż 6:1, nie pozostawiając złudzeń, kto był tamtego dnia zespołem lepszym. Takie mecze zdarzają się oczywiście niezbyt często, jednak i tym razem każdy z Górali przyjeżdżał na Bukową po trzy punkty.

Początek spotkania zresztą pokazał, że zarówno bielszczanie jak i gospodarze nie mają zamiaru kalkulować. Walki zawodnikom obydwu zespołów na pewno nie można było odmówić, jednak w pierwszych fragmentach gry większego skutku to nie przynosiło. Z minuty na minutę lepiej wyglądali jednak gospodarze. W kilku akcjach sprawili sporo problemów defensywie Podbeskidzia, grając szybką i efektowną piłkę. TSP ograniczało się do kontr, a GKS grał swoje. W 25 minucie trybuny ryknęły, gdy w polu karnym Leszczyńskiego upadł Foszmańczyk. Sędzia nie dopatrzył się jednak przewinienia, a co więcej ukarał pomocnika żółtą kartką. To nie zraziło podopiecznych trenera Brzęczka, którzy poczynali sobie coraz śmielej i mieli coraz lepsze okazje. Najlepszą w 31 minucie zmarnował Grzegorz Goncerz, ale zmarnował to chyba zbyt mocne słowo. Świetnym dośrodkowaniem w pole karne popisał się Armin Cerimagić, w „16” pięknie do strzału głową złożył się Goncerz i… wydawałoby się że wszystko zrobione było idealnie, jednak Leszczyńskiego na całe szczęście w tej sytuacji uratował słupek. TSP próbowało się odgryzać, jednak bramkowego efektu również to nie przynosiło. W 36 minucie świetną, indywidualną akcję przeprowadził Robert Gumny, lecz po minięciu na prawej stronie rywala zagrał zbyt niedokładnie. To na dobrą sprawę był niezły fragment w wykonaniu Górali, bo swe szanse mieli też Adam Deja, po którego strzale z wolnego piłka minęła poprzeczkę oraz Nermin Haskić, który po zagraniu Barosza Jarocha znalazł się w niezłej okazji, jednak również nieznacznie, ale chybił. Podsumowując pierwszą część nietrudno doszukać się analogii z poprzednim meczem rywali TSP. Katowiczanie przeważali, mieli więcej okazji jednak udokumentować tego nie potrafili.

W pierwszych minutach drugiej połowy inicjatywa należała do Górali, jednak GKS szybko się otrząsnął i zaczął grać „swoje”. Do 60 minuty gospodarze stworzyli sobie kilka naprawdę niezłych okazji, jednak wciąż szwankowała u nich skuteczność. Z czasem tempo gry zaczęło opadać, a gra toczyła się raczej w środkowej strefie. W końcu niezłą okazję stworzyli sobie Górale. Z rzutu wolnego z okolic 30 metra piłkę w pole karne wrzucił Michał Janota, a ta po rykoszecie spadła pod nogi czyhającego pod bramką Roberta Gumnego. Występujący dziś w pomocy młody zawodnik, ze stoickim spokojem wykorzystał nadarzającą się okazję i wpakował piłkę do siatki! Podbeskidzie długo jednobramkowym prowadzeniem się nie nacieszyło, bo już po kilku minutach… podwyższyło prowadzenie! Dośrodkowanie z lewej strony wykorzystał nie kto inny, jak wprowadzony chwilę wcześniej z ławki Szymon Lewicki! Dwubramkowa przewaga na 10 minut przed końcem to spora zaliczka, jednak nie w tym spotkaniu. Już po kilku minutach GKS złapał kontakt za sprawą trafienia Goncerza i końcówka była niezwykle emocjonująca. Na szczęście dla bielszczan próby gospodarzy nie przyniosły już efektu i Górale  wywożą z Katowic trzy cenne punkty!

GKS Katowice 1-2 Podbeskidzie Bielsko-Biała

Bramki: Grzegorz Goncerz 85 - Robert Gumny 71, Szymon Lewicki 79

GKS Katowice: 1. Mateusz Abramowicz - 4. Alan Czerwiński, 27. Mateusz Kamiński, 21. Oliver Práznovský, 3. Dawid Abramowicz - 10. Tomasz Foszmańczyk, 6. Bartłomiej Kalinkowski, 35. Łukasz Zejdler (75, 90. Mikołaj Lebedyński), 14. Armin Ćerimagić (75, 17. Andreja Prokić), 29. Kamil Jóźwiak (86, 16. Paweł Mandrysz) - 7. Grzegorz Goncerz.

TS Podbeskidzie: 13. Rafał Leszczyński - 25. Bartosz Jaroch, 15. Jozef Piaček, 5. Mariusz Magiera, 92. Paweł Moskwik - 3. Robert Gumny, 7. Adam Deja, 31. Łukasz Hanzel, 16. Michał Janota (72, 28. Szymon Lewicki), 11. Łukasz Sierpina (90, 29. Peter Sládek) - 27. Nermin Haskić (85, 17. Tomasz Podgórski).

 

MENU