ZIAD Bielsko-Biała sponsorem meczu ze Zniczem

Bielska spółka ZIAD – organizator targów, właściciel hotelu Dębowiec, znana głównie z kolejki linowej na Szyndzielnię, została sponsorem meczu TSP – Znicz.

W wyniku zaangażowania się spółki w organizację meczu Górali liczne atrakcje czekają na kibiców, którzy w sobotę wspierać będą Podbeskidzie na Stadionie Miejskim. W przerwie meczu zorganizowany będzie konkurs dla kibiców, w którym każdy z uczestników otrzyma upominki od firmy ZIAD. Na współpracy skorzysta także drużyna, która krótkie przedmeczowe zgrupowanie odbędzie w hotelu Dębowiec. 

Sztandarowym punktem w ofercie ZIAD jest kolejka linowa na Szyndzielnię. Nowoczesna, niedawno zmodernizowana kolejka, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Bielska-Białej. W trakcie ostatniej modernizacji kolejka zyskała m. in. napęd kolei, koła transportujące, przekładnie, system sterowania, linę oraz gondole. Nowe wagony są nie tylko bardziej przeszklone od poprzednich, ale także wygodniejsze i dostosowane do wjazdu wózkami dla dzieci oraz wózkami z osobami niepełnosprawnymi. Wszystkie wyposażone są w kosze na narty, a co drugi wagon posiada uchwyty do przewozu rowerów.

Spółka ZIAD Bielsko-Biała od lat jest związana z Podbeskidziem a jej wiceprezes pan Marek Hetnał jest zagorzałym fanem Górali: Wiosenne mecze Podbeskidzia dają nutkę optymizmu, dlatego liczę, że także w sobotę Podbeskidzie wygra. Będę usatysfakcjonowany nawet minimalnym zwycięstwem 1:0 – mówi wiceprezes Hetnał i dodaje – Oczywiście będę w sobotę na meczu, z pewnością będą także nasi pracownicy, wśród których nie brakuje wiernych fanów klubu.

Do takich najwierniejszych kibiców można zaliczyć też pana Marka Hetnała, który bardzo dobrze pamięta liczne emocjonujące wydarzenia z udziałem TSP – Takich pamiętnych meczów było wiele, na pewno na zawsze zapamiętam mecz, który zapewnił nam awans do Ekstraklasy, było to spotkanie z Sandecją po którym na stadionie rozpoczęła się niesamowita feta. Także w Ekstraklasie było wiele udanych spotkań, wygrane z Legią, z Lechem, ale ja chętnie wracam pamięcią do jeszcze starszego meczu z Turem Turek, który wygraliśmy rekordowo 9:0. Choć dziś muszę przyznać, że zamieniłbym chętnie ten wynik na cztery wygrane po 1:0, bo w tamtym sezonie nie udało się nam awansować.

MENU