[I liga]: Podbeskidzie - Raków

Mecz Podbeskidzia z Rakowem to powrót do Bielska-Białej Piotra Malinowskiego, dziś zawodnika Rakowa, który był w Podbeskidziu przy największych osiągnięciach bielskiego klubu i przez lata reprezentował Górali w meczach Ekstraklasy.
W Podbeskidziu niestety nie mógł wystąpić Damian Chmiel, wyróżniający się zawodnik w poprzednim meczu z Puszczą, który jednak ucierpiał w walce o piłkę i mecz w Niepołomicach zakończył jeszcze w pierwszej połowie. Diagnoza – złamanie nosa, sprawiła, że Chmiel dzisiejszy mecz ogląda z trybun.
Nie zagrał także Guga Palavandishvili, którego z gry wyeliminowały także względy zdrowotne. W ich miejsce powrócili za to rekonwalescenci: Miłosz Kozak oraz Adrian Rakowski. 
W pierwszej połowie nieznaczną przewagę należy przyznać gościom, którzy stworzyli sobie kilka niezłych sytuacji strzeleckich – strzałami z dystansu sporo krwi defensywie Podbeskidzia zepsuł Adam Radwański, szczególnie jego trzecia próba, strzał z ok 18 metrów w 32 minucie była bliska powodzenia, ale umiejętnościami błysnął Rafał Leszczyński.  Kilka minut później to Górale mieli swoją najdogodniejszą sytuację do objęcia prowadzenia. Sierpina znalazł się na prawym skrzydle, zszedł do środka i uderzył potężnie, ale Szumski, podobnie jak wcześniej Leszczyński, zachował się   znakomicie i nie dał się pokonać. 
W drugiej połowie to Podbeskidzie więcej atakowało, ale ani jedna ani druga drużyna nie stworzyła sobie wyraźnych, klarownych sytuacji strzeleckich. Serce bielskich fanów zabiło szybciej, gdy w niegroźnej sytuacji Leszczyński przepuścił piłkę, która zmierzała do siatki jego bramki. „Leszczu” rzucił się za nią, a z pomocą przyszedł mu słupek od którego odbiła się piłka i bramkarz TSP złapał ją zanim doskoczył do niej Embalo. Golkiper Górali zrehabilitował się za ten błąd już parę minut później, kiedy obronił potężny strzał z woleja Piotra Malinowskiego. 
Emocje na które czekaliśmy rozpoczęły się od trafienia dla Rakowa. Karol Mondek ograł przy linii końcowej dwóch obrońców Podbeskidzia, wycofał na 16 metr a tam nabiegł Sapała, który mocnym strzałem nie dał szans Leszczyńskiemu. To była 82 minuta i bardzo mało czasu na wyrównanie. Górale zrobili to jednak już po trzech minutach! Bougaidis popędził w pole karne rywala, a on pojedynków powietrznych raczej nie przegrywa, dlatego gdy dośrodkowanie trafiło do niego, to dokładnie, głową odegrał piłkę do Sabali. Łotysz poradził sobie jeszcze z obrońcą i huknął jakby chciał rozerwać siatkę w bramce. Szumski był bez szans. 
Po wyrównującym trafieniu Górale usiłowali jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale dziś obie drużyny musiały zadowolić się remisem.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Raków Częstochowa 1:1 (0:0)

 

Bramki: 85’ Sabala - 82’ Sapała

Podbeskidzie: Leszczyński - Modelski, Malec, Bougaidis, Oleksy – Kozak (80’ Kolar), Hanzel, Rakowski (89' Wiktorski), Sierpina – Tomczyk (67’ Kostorz), Sabala 

Raków: Szumski - Rakhmanov, Niewulis, Radwański (84’ Wójcik), Malinowski, Sapała, Łabojko, Mondek, Góra (72’ Kościelny), Szczepański, Embalo (72’ Czerkas)

żółte kartki: Sabala, Bougaidis, Hanzel - Góra

MENU