[I liga]: Wisłą Puławy - TSP 0:1

Górale szczęśliwie zwyciężyli w Puławach z Wisłą po bramce Tomasza Podgórskiego.

W Puławach Podbeskidzie wróciło do gry z jednym napastnikiem – w tym spotkaniu trener Kocian postawił na Nermina Haskicia. Po raz pierwszy w drugiej linii ustawiony został Bartosz Jaroch, który zagrał na prawej stronie pomocy, boki defensywny obstawił Robert Gumny oraz Paweł Moskwik. 

W pierwszych minutach meczu obie drużyny stworzyły sobie po jednej sytuacji, obie po stałych fragmentach gry. Najpierw mocno dośrodkował Michał Janota, ale piłki nie sięgnął żaden z zawodników Górali, niemal kopię tej sytuacji mieli parę minut później gospodarze.
Kibice Wisły z żalem wspominać będą szczególnie 12 minutę meczu, kiedy to najpierw w słupek trafił Jakub Smektała, a w idealnej sytuacji znalazł się bohater gospodarzy z poprzedniej kolejki Mariusz Idzik. Stojąc zaledwie dwa metry od bramki Leszczyńskiego napastnik Wisły posłał piłkę metr nad poprzeczką. W tej sytuacji szczęście bardzo pomogło Góralom. W odpowiedzi w polu karnym odnalazł się Haskić, który miał wokół siebie zaskakująco dużo miejsca po dośrodkowaniu z lewej strony, Bośniak w barwach TSP uderzył głową, piłka odbiła się jeszcze przed bramką, ale nieznacznie minęła słupek.
Jak po ostatnich meczach mogliśmy chwalić grę w obronie Górali, tak w  Puławach właśnie w pierwszej w tej formacji brakowało pewności. Pierwszą sytuację dla Wisły sprokurowało złe wybicie Leszczyńskiego, kolejna – sam na sam z bramkarzem Sylewestra Patejuka, była skutkiem złej interwencji Mariusza Magiery. Natomiast po faulu Pawła Moskwika gospodarze mieli rzut wolny, z którego dośrodkowania  na bramkę o mały włos nie zamienił Poznański. Leszczyński musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby strącić piłkę zmierzającą wprost w okienko bramki. To był słabszy moment w grze defensorów Górali, ale już na drugie 45 minut wyszli skoncentrowani i pewnie radzili sobie z próbami ataków ze strony puławian. Trzeba przyznać, że rozegranie piłki od bramki znacznie utrudniał stan murawy, który uniemożliwiał precyzyjną grę po ziemi. Ostatecznie Podbeskidzie zanotowało trzeci z rzędu mecz bez straty gola, co wystawia obrońcom TSP najlepszą ocenę.
W drugiej połowie zarysowała się już przewaga bielszczan, ale nadal brakowało wykończenia w akcjach ofensywnych Górali. Niewiele dało nawet wzmocnienie ataku, w drugiej połowie wszedł Szymon Lewicki, który miał pomóc Haskiciowi w znalezieniu luki, w szczelnej jak na razie defensywie Wisły Puławy.
Gospodarze natomiast bardzo groźnie kontratakowali. Niemal na każdej pozycji obecny był Sylwester Patejuk, doskonale znany i lubiany w Bielsku-Białej, obecnie czołowy zawodnik puławskiej drużyny. 
W pierwszej połowie szczęście sprzyjało Góralom w grze obronnej, w drugiej części gry fortuna nadal sprzyjała bielszczanom również pod bramką Wisły. Wprowadzony na boisko Tomasz Podgórski, choć niewysoki to fantastycznie wykorzystał dośrodkowanie Łukasza Sierpiny i strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. To była już 86 minuta i Wisła nie zdążyła odpowiedzieć, a Podbeskidzie wróciło do Bielska-Białej z kompletem punktów.


Już dziś zapraszamy na mecz Podbeskidzia w Bielsku-Białej – w piątek 28 kwietnia o 20:45 TSP zmierzy się z Miedzią Legnica.


Wisła Puławy – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)

Bramka: 86' Podgórski

Wisła Puławy: Penkovets - Hiszpański, Żemło, Poznański, Lytvynuk - Maksymiuk, Głaz, Szczotka (77' Nowak), Smektała (85' Pożak), Patejuk - Idzik 

Podbeskidzie: Leszczyński - Gumny, Piacek, Magiera, Moskwik (83' Dolny) - Jaroch, Deja (69' Lewicki), Hanzel, Janota (78' Podgórski), Sierpina - Haskić

żółte kartki: Moskwik, Magiera, Lewicki

MENU