[I liga]: Chrobry - Podbeskidzie

Zespół Podbeskidzia większą część tygodnia przygotowywał się do mecz bez trenera Jana Kociana, który ostatnie dni spędził w szpitalu, dlatego dziś pierwszym szkoleniowcem Podbeskidzia w meczowym protokole był w zastępstwie Dariusz Fornalak.

W porównaniu z meczem pucharowym w Radomiu bielszczanie w Głogowie wyszli na boisko z jedną zmianą: Bartosza Jarocha zastąpił Marcin Sierczyński. Ponadto na ławce rezerwowych zasiadło trzech zawodników, którzy w ubiegłym sezonie występowali w drużynie juniorskich mistrzów województwa: Filip Matuszczyk, Adrian Pindera i Kacper Kostorz. Oprócz w kadrze bielskiego zespołu nich było jeszcze dwóch młodzieżowców, wypożyczeni Paweł Tomczyk i Miłosz Kozak.

Spotkanie, chyba zgodnie z oczekiwaniami, rozpoczęło się od dominacji Podbeskidzia. Raz z prawej Sobczak, raz z lewej Sierpina lub Moskiwk, dośrodkowywali piłkę w kierunku czyhającego w polu karnym Pawła Tomczyka, ale w pierwszych 20 minutach nie przynosiło to efektu. Głogowska publiczność raz podniosła się z miejsc licząc, że Trytko stanie przed otwartą drogą do bramki po długim podaniu z własnej połowy, ale przytomnie zachował się Rafał Leszczyński, który dalekim wyjściem przechwycił piłkę i zażegnał niebezpieczeństwo.

Z czasem coraz więcej do powiedzenia mieli goście. Wreszcie w 31 minucie gry w pole karne wpadł Paweł Tomczyk, który był popychany przez obrońcę Chrobrego i sędzia Bednarek bez wahania wskazał na jedenastkę. Rzut karny pewnie wykorzystał Tomasz Podgórski i bielszczanie prowadzili 1:0. Po bramce cała drużyna zaprezentowała znaną „kołyskę” dedykując bramkę narodzonej przed kilkoma tygodniami córeczce Łukasz Sierpiny.
Taki wynik utrzymał się do przerwy i trzeba uczciwie zauważyć, że ani jeden, ani drugi zespół nie miał dogodnych okazji strzeleckich w pierwszej części gry.
W drugiej części meczu obraz gry nie uległ zmianie. Nadal przeważali bielszczanie, ale nie przekładało się to na zdobycz bramkową. Trener Niciński, debiutujący w głogowskim zespole w meczu ligowym, już przed 60 minutą zdecydował się na wykorzystanie limitu zmian. W 64 minucie  znakomicie prostopadłym podaniem obsłużył Pawła Tomczyka, Szymon Sobczak, napastnik Podbeskidzia zdołał dopaść do piłki, ale zdążył wyjść z bramki golkiper gospodarzy, który skutecznie interweniował.
Równie skuteczny, choć miał problemy ze złapaniem piłki, był Sławomir Janicki, stojący w bramce głogowian, był w 70 minucie kiedy Miłosz Kozak zszedł do środka boiska i potężnie strzelił na bramkę Chrobrego.
W końcówce meczu do głosu dochodzili gospodarze, kilka razy zagotowało się pod bramką Leszczyńskiego, ale długo szczęście sprzyjało bielszczanom. Dopiero w 82 minucie sposób na pokonanie Leszczyńskiego znalazł wprowadzony w drugiej połowie Sergiy Napolev, po jego strzale piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. 
Ostatnie minuty to ambitne próby z jednej i drugiej strony, ale więcej goli tego dnia na stadionie Chrobrego już nie padło i inauguracja ligi dla obu drużyn wypadła na remis.

Chrobry Głogów – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:1)

Bramki: 82' Napolev - 32' (k) Podgórski

żółte kartki: Stolc, Pawlik, Ilków-Gołąb - Tomczyk

Chrobry: Janicki – Michalec, Danielak, Bartosz Machaj (46' Szczepaniak), Mandrysz (57' Napolev), Ilków-Gołąb, Trytko, Pawlik, Bach (57' Borecki), Stolc, Mateusz Machaj

Podbeskidzie: Leszczyński – Sierczyński, Wiktorski, Magiera, Moskwik – Sobczak (65' Kozak), Hanzel, Rakowski, Podgórski (90' Iliev), Sierpina – Tomczyk (80' Kostorz)

 

 

 

 

 

MENU