[I liga]: GKS Katowice - Podbeskidzie

Górale zakończyli serię jedenastu spotkań bez porażki i z Katowic wracają bez punktu.

Podbeskidzie zaczęło mecz od długiego podania do Pawła Tomczyk, którego szybki rajd bezpardonowym wślizgiem powstrzymał Kamiński. Sędzia Mateusz Złotnicki, prowadzący dzisiejsze spotkanie, bez wahania upomniał zawodnika GKS-u żółtą kartką. Po tej akcji Górale mieli jeszcze serię dośrodkowań w pole karne, czy to z rzutu rożnego, czy  z dalekiego wrzutu z autu, ale w powietrznej walce dominowali gospodarze. Oni sami także chętnie atakowali bramkę Rafała Leszczyńskiego. Prym w akcjach ofensywnych GKS-u wiódł Adrian Błąd, który uderzał praktycznie z każdej pozycji, ale jego strzały były niecelne.

W pamięci kibiców z tych pierwszych 45 minut gry na pewno zostaną ostra faule katowiczan za które arbiter meczu hojnie pokazywał żółte kartki, oraz sytuacja z końcówki pierwszej połowy. Goście mieli rzut rożny, przy którym Guga ustawiony był na linii 16 metrów, aby zbierać odbite piłki i tak właśnie się stało. Futbolówka spadła idealnie pod nogi Gruzina, który szukał technicznego, precyzyjnego uderzenia i w efekcie piłka poszybowała wysoko ponad poprzeczką.

W drugiej połowie nie przestał padać deszcz z krążącej wokół Katowic burzy, ale przez pole karne Podbeskidzia przeszła innego rodzaju nawałnica. GKS atakował z uporem i osiągnął swój cel. W ciągu trzech minut gospodarze zdobyli dwie bramki i mecz był rozstrzygnięty. Trzeba przyznać, że GKS-owi pomogło szczęście, szczególnie przy pierwszej bramce. Mączyński usiłował dośrodkować, ale wyszedł mu klasyczny „centrostrzał”, po którym piłka wpadła za „kołnierz” Rafała Leszczyńskiego. Takie otwarcie drugiej połowy dodało skrzydeł Gieksie, która ruszyła z dalszymi atakami. W 54 minucie 
po raz drugi Leszczyńskiego pokonał Lukas Klemenz, który najprzytomniej odnalazł się w zamieszaniu pod bramką, wykorzystał swoją siłę, nie dał się przepchnąć obrońcy TSP i wpakował z bliska piłkę do siatki. Przy stanie 2:0 GKS wcale nie miał zamiaru bronić wyniku, atakował dalej a szczęście dalej im sprzyjało – Adrian Błąd po raz kolejny zdecydował się na strzał, piłka otarła się o jednego z obrońców TSP, co zaskoczyło stojącego w bramce Leszczyńskiego, który musiał wyjąć piłkę z bramki po raz trzeci. 

GKS Katowice – Podbeskidzie 3:0 (0:0)

Bramki: 52' Mączyński, 54' Klemenz, 77' Błąd

GKS: Wierzbicki - Klemenz, Mączyński, Mandrysz (56' Skrzecz), Prokić (81' Goncerz), Volas, Błąd, Kamiński, Zejdler (87' Kalinkowski), Poczobut, Słaby
Podbeskidzie: Leszczyński - Modelski, Malec, Bougaidis, Oleksy - Chmiel (57' Kolar), Hanzel (57' Rakowski), Guga, Sierpina - Sabala, Tomczyk (74' Kostorz)

żółte kartki: Kamiński, Prokić, Słaby, Błąd, Zejdler, Mączyński - Modelski, Oleksy

MENU