Magiera: Ciągnie mnie czasami do przodu

Mariusz Magiera, obrońca Górali opowiada o zmianie miejsca w defensywie, która wyszła mu na dobre, a także o zbliżającym się rywalu. 

Spodziewałeś się, że wskoczysz na stałe na pozycję stopera, czy początkowo było to raczej tymczasowe rozwiązanie? 

Już w tamtej rundzie zagrałem na tej pozycji jeden mecz, bo wymagała tego sytuacja. Wygraliśmy wtedy to spotkanie i myślę, że w założeniach trenera już wtedy mogłem być pewną alternatywą. Przygotowania do rundy wiosennej rozpocząłem na lewej stronie obrony i wydawało się, że wszystko wróciło „do normy”. Mieliśmy komplet stoperów, ale znów dopadły nas kontuzje. Tak to się wszystko ułożyło, że znów wróciłem na środek. Czy spodziewałem się tego? Przede wszystkim cieszę się, że gram, a czy to lewa obrona czy środek to już dla mnie mniej ważne. Jak do tej pory rozegrałem wszystkie dotychczasowe spotkania na stoperze i myślę, że nieźle to wygląda. Jestem zadowolony. 

Na środku defensywy prezentujesz się tak, jakbyś grał tam od lat. Spodobała ci się gra na tej pozycji? 

Cały czas mam piłkę, jestem w grze, cały czas jest stuprocentowa koncentracja, i to jest świetne. Cieszę się, że tak to wygląda. Jeszcze w Zabrzu grałem w trójce stoperów, gdy graliśmy piątką zawodników w całej defensywie i myślę, że też nieźle wtedy to wyglądało. Teraz znów nabieram kolejnego doświadczenia, bo wiadomo że ta pozycja wymaga ode mnie innych zachowań ale jestem z tego bardzo zadowolony. 

Efekty tego są coraz częściej odczuwalne – dwa ostatnie mecze z czystym kontem.

Stoperzy cieszą się, gdy mecz zakończy się „na zero z tyłu”. To jednak cały zespół gra zarówno w defensywie jak i ofensywie. Nie wiem czy dwa mecze z czystym kontem można nazwać serią, ale myślę że idzie to w dobrym kierunku i chcemy podtrzymać tą passę. Pozwoli nam to wygrywać kolejne spotkania.

Ciągnie cię jednak do przodu, prawda? Zresztą pokaz swych możliwości ofensywnych dałeś w ostatniej minucie meczu w Sosnowcu. 

To też są pewne plusy, tej mojej zmiany pozycji. Całe życie grałem na lewej obronie i pewne nawyki oczywiście pozostały. Ciągnie mnie czasami do przodu, a co z tego wynika to widzieliśmy ostatnio (śmiech). A teraz już tak poważnie – w I Lidze to my staramy się utrzymywać przy piłce, dyktować warunki i jeśli jest miejsce to staramy się wykorzystywać przewagę, co daje nam na pewno więcej możliwości w ofensywie.

Myślisz jeszcze o powrocie na bok obrony?

Boję się, że za jakiś czas któryś z trenerów spojrzy na mnie z perspektywy lewego obrońcy i wtedy na dobrą sprawę mogę nie mieć żadnej pozycji (śmiech). Póki co jest jak jest, a jak ten temat potoczy się dalej to pokaże przyszłość. Sam jestem tego ciekaw. Teraz trzeba skupić się jednak na najbliższych spotkaniach i o tym wszyscy w zespole myślimy. Czas na podsumowania przyjdzie później. 

Teraz czas na Wisłę. W pierwszym meczu nie zobaczyliśmy bramek. Trzeba podtrzymać skuteczność w defensywie i poprawić pod bramką. 

W tej sytuacji, w której my jesteśmy musimy koncentrować się na każdym kolejnym meczu i chcemy wygrać wszystkie mecze do końca. Na Wisłę mamy swój plan, nasza gra w ostatnich meczach wyglądała nieźle, choć w ofensywie zdarza nam się prezentować w kratkę. Jeśli w sobotę zrealizujemy swój pomysł, to możemy być spokojni o wynik. Jednak oczywiście to jest sport i nie można niczego założyć na sto procent. 

Obawiacie się kogoś w ofensywie Wisły? Nie jest to może zespół, który hurtowo zdobywa gole, jednak na pewno ma w składzie ciekawych zawodników jak choćby świetnie znany w Bielsku-Białej Sylwester Patejuk. 

Na pewno Sylwester jest bardzo dobrym zawodnikiem. Pamiętam go jeszcze z czasów nie tylko Podbeskidzia ale też Śląska Wrocław. Jest bardzo szybki, ma dobre dośrodkowanie, strzał i na pewno trzeba na niego zwrócić uwagę. Przede wszystkim musimy jednak patrzeć na siebie, podszlifować dobre strony i zatuszować mankamenty, bo to da nam większy efekt i będziemy mogli myśleć o trzech punktach. 

 

MENU