Podbeskidzie remisuje z GKS-em Tychy 2:2.

Ze względu na wyniki kilku innych spotkań na zapleczu Ekstraklasy, mecz Górali z GKS-em Tychy mógł pozwolić mocno zbliżyć się Podbeskidziu do czołówki. Oczywiście warunkiem koniecznym była tutaj wygrana, więc piłkarze TSP z ogromną motywacją i nadziejami (tak jak i kibice, których na stadionie pojawiło się ponad 8 tysięcy) podeszli do tego sobotniej potyczki.

Mecz rozpoczął się jednak zdecydowanie nie po myśli podopiecznych Jana Kociana. Już w drugiej minucie po prostym błędzie w defensywie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Jakub Świerczok, a że snajper GKS-u nie zwykł ostatnio marnować takich okazji, nie dał więc Rafałowi Leszczyńskiemu większych szans. Kubeł zimnej wody na głowy piłkarzy TSP zaraz po rozpoczęciu spotkania na pewno ich podrażnił. Na akcje ofensywne Podbeskidzia długo więc nie czekaliśmy. Swe szanse mieli Janota i Jaroch, ale po ich strzałach piłka do siatki nie wpadła. Sprawy w swoje ręce wzięła więc w końcu dwójka Haskić i Sierpina. Ten pierwszy popisał się w 17 minucie pięknym, krosowym podaniem na lewą stronę boiska do „Sierpika”, który ekspresowo ograł obrońcę i huknął pod poprzeczkę nie do obrony. To uspokoiło zarówno grę na boisku jak i nastroje na trybunach. Górale przez kolejne minuty pierwszej części przeważali, jednak mimo szans czy to Haskicia czy przede wszystkim Jarocha, który miał fantastyczną okazję w doliczonym czasie, piłka do siatki nie wpadła. W szeregach Podbeskidzia świetnie prezentował się przede wszystkim strzelec bramki, który raz po raz sprawiał ogromne problemy defensywie gości. Goście zbyt często w tej połowie pod bramką Leszczyńskiego już się nie pojawiali, jednak Górale cały czas musieli zachowywać czujność.

Drugą połowę bielszczanie rozpoczęli bardzo ambitnie, ale też przyjezdni nie myśleli tutaj o obronie wyniku. Na samym początku gdy w polu karnym Leszczyńskiego upadł Świerczok trybuny zamarły, jednak sędzia nie sięgnął po gwizdek. Podbeskidzie w kolejnych minutach drugiej części wciąż częściej przebywało na połowie rywali, jednak większych efektów z tych ofensywnych prób nie było. Trener Kocian w 70 minucie zareagował więc na ten impas wprowadzając Roberta Demjana oraz Adama Deję, którzy już po kilku minutach przeprowadzili niezłą, dwójkową akcję, którą strzałem – niestety wprost w bramkarza – zakończył ten drugi. Minuty mijały, a to GKS zaczął przejmować inicjatywę. Skończyło się to niestety kolejnym trafieniem Świerczoka, jednak mimo iż do końca meczu było bardzo mało czasu Górale nie mieli zamiaru się poddawać. Efektem tego był gol Haskicia, co wlało na ostatnie minuty nadzieje w serca fanów. Mecz zakończył się jednak remisem, co na pewno pozostawia spory niedosyt.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-2 GKS Tychy

Bramki: Łukasz Sierpina 17, Nermin Haskić 89 - Jakub Świerczok 2, 87

TS Podbeskidzie: 13. Rafał Leszczyński - 3. Robert Gumny, 15. Jozef Piaček, 5. Mariusz Magiera, 92. Paweł Moskwik - 25. Bartosz Jaroch (79, 30. Jozef Dolný), 31. Łukasz Hanzel, 16. Michał Janota (71, 7. Adam Deja), 27. Nermin Haskić, 11. Łukasz Sierpina - 28. Szymon Lewicki (71, 23. Róbert Demjan).

GKS Tychy: 12. Paweł Florek - 13. Mateusz Grzybek, 9. Tomasz Boczek, 27. Daniel Tanżyna, 23. Jaroslav Machovec - 7. Jakub Kowalski (85, 5. Maciej Mańka), 28. Mateusz Mączyński (64, 20. Seweryn Gancarczyk), 6. Radosław Pruchnik, 8. Łukasz Grzeszczyk, 21. Marcin Radzewicz - 10. Jakub Świerczok.

MENU