Wygrana z liderem!

Na trzy kolejki przed końcem sytuacja zarówno Podbeskidzia jak i Sandecji Nowy Sącz była już rozstrzygnięta. Górale w walce o awans już się niestety nie liczyli (choć matematyczne szanse były), a nowosądeczanie byli świeżo po wywalczeniu największego w historii klubu sukcesu – awansu do Ekstraklasy. Wydawałoby się więc, że mecz o „pietruszkę” jednak zarówno bielszczanie, którzy chcieli jak najlepiej zaprezentować się przed własną publicznością jak i przyjezdni, którzy chcieli udokumentować swoje przewodnictwo w lidze myśleli tylko o wygranej.

Trener Sandecji Rafał Mroczkowski zdecydował się na kilka roszad w stosunku do ostatnich spotkań i na ławce zasiadło kilku piłkarzy, którzy stanowili o sile zespołu w tym sezonie – m.in. byli Górale Wojciech Trochim i Michal Piete-Bućko oraz Mateusz Wdowiak. Mimo to piłkarze z Nowego Sącza lepiej rozpoczęli to spotkanie i to oni częściej byli w posiadaniu piłki. Nie można jednak powiedzieć, że Górale byli tłem dla rywali. Kilka razy szybkimi akcjami, opartymi głównie na skrzydłach mocno zagrozili defensywie z Nowego Sącza jednak do klarownych okazji było daleko. Minuty mijały, a obraz gry zmienił się o tyle, ze posiadanie się wyrównało, jednak większość czasu obydwie ekipy spędziły w środkowej strefie boiska. Oczywiście nie raz piłka w obydwa pola karne wędrowała, jednak większych wysiłków obydwaj bramkarze podejmować nie musieli. Oczywiście wszystko do czasu. Po 25 minutach kibice w końcu zobaczyli bramkę, jednak cieszyć mogła się tylko grupa przyjezdnych. Swoją drogą bramka Kamila Danka, który wykończył ładną akcję Filipa Piszczka padła niemal na zawołanie fanów z Nowego Sącza, którzy właśnie wtedy, spóźnieni zaczęli gromadzić się na trybunie Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej. Górale jak najszybciej chcieli odrobić stratę i już po kilku minutach piłka do bramki strzeżonej przez Michała Gliwę wpadła, jednak gol po pięknym strzale Łukasza Sierpiny nie został zaliczony, gdyż sędzia dopatrzył się przewinienia w innej części pola karnego. Skoro już o Sierpinie mowa, trzeba zaznaczyć, że ten szybki lewoskrzydłowy nie po raz pierwszy zresztą w tym sezonie był motorem napędowym ofensywnych akcji Podbeskidzia. Górale cały czas próbowali nadrobić stratę, ale ani atak pozycyjny, ani kontry zamierzonego efektu nie przynosiły. W końcu po jednej z wrzutek w pole karne ręką zagrał jeden z defensorów Sandecji i przed kolejną szansą na gola z rzutu karnego w tym sezonie stanął Tomasz Podgórski. W tych rozgrywkach był on w tym niezawodny więc i tym razem dał kibicom ogromną radość. Wyrównanie do szatni dało fanom zgromadzonym licznie na trybunach wiele radości i nadziei na drugą część.

Po przerwie zawodnicy obydwu drużyn rozpoczęli trochę ospale i na dobrą sprawę pierwszą ciekawą okazję mogliśmy oglądać w 61 kiedy mocnym strzałem zza pola karnego popisał się Łukasz Hanzel. Gliwa z uderzeniem pomocnika Górali miał spore problemy, jednak koniec końców na raty poradził sobie w tej sytuacji. Podbeskidzie częściej zapędzało się w pole karne rywali, jednak ci radzili sobie z tymi atakami, skutecznie, choć czasem nerwowo je rozbijając. Akcje ofensywne przyjezdnych nabrały tempa po wejściu z ławki Mateusza Wdowiaka, który wraz z wprowadzonym zaraz po przerwie Trochimem był najjaśniejszym punktem lidera 1 ligi. Wyniku to jednak długo nie zmieniło, choć szanse ku temu były także ze strony Górali. Najlepszą w 87 minucie miał Piszczek, jednak w stojąc kilka metrów przed bramką nieczysto trafił w piłkę. Piłkarze Jana Kociana grali jednak do końca i właśnie w samej końcówce wydarli zwycięstwo. Po raz kolejny niezawodny okazał się Szymon Lewicki, który najbardziej przytomnie zachował się w podbramkowym zamieszaniu, dając Podbeskidziu upragnione trzy punkty.

TS Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-1 Sandecja Nowy Sącz

Bramki: Tomasz Podgórski 44 (k), Szymon Lewicki 90 - Adrian Danek 26

TS Podbeskidzie: 13. Rafał Leszczyński - 3. Robert Gumny, 15. Jozef Piaček, 5. Mariusz Magiera, 25. Bartosz Jaroch - 30. Jozef Dolný (78, 28. Szymon Lewicki), 31. Łukasz Hanzel, 7. Adam Deja, 17. Tomasz Podgórski, 11. Łukasz Sierpina - 23. Róbert Demjan.

Sandecja: 1. Michał Gliwa - 3. Lukáš Kubáň, 5. Dawid Szufryn, 19. Adrian Jurkowski, 24. Kamil Słaby - 17. Adrian Basta (69, 33. Bartłomiej Kasprzak), 18. Michał Gałecki, 7. Grzegorz Baran, 21. Charlie Trafford (46, 10. Wojciech Trochim), 20. Adrian Danek (57, 9. Mateusz Wdowiak) - 26. Filip Piszczek.

MENU