Znicz pokonany!

Wyniki na zapleczu Ekstraklasy wiosną są po prostu zaskakujące. Ta nieprzewidywalność spowodowała, że na 10 spotkań do końca sezonu – zachowując oczywiście wszelkie proporcje - w walkę o awans zamieszanych w większym lub mniejszym stopniu jest połowa zespołów. W pewnym stopniu zasługa w tym także pruszkowian, którzy urwali punkty zarówno liderowi z Chojnic jak i okupującemu miejsca na podium Zagłębiu Sosnowiec. Na Górali czekał więc rywal, po którym spodziewać można się było wiele.

Od początku spotkania podopieczni Jana Kociana chcieli pokazać, kto w tym dniu jest faworytem. Zaczęli bardzo ambitnie, a pod polem karnym Znicza co chwila się kotłowało. Już w pierwszych minutach niezłe okazje mieli Nermn Haskić, Szymon Lewicki czy Bartosz Jaroch, ale za każdym razem brakowało skuteczności. Bardzo aktywni byli zawodnicy na skrzydłach – wchodzący z linii obrony Robert Gumny i Jaroch oraz przede wszystkim Łukasz Sierpina, który kilka razy swoimi rajdami i wrzutkami naprawdę mocno zagroził bramce strzeżonej przez Piotra Misztala. Zespół z Pruszkowa rzadko zapędzał się pod pole karne TSP, bo też przy piłce był zdecydowanie mniej czasu niż gospodarze. Podbeskidzie spokojnie, cały czas grało swoje i starało się punktować rywala. Kolejne szanse Tomasza Podgórskiego, Michała Janoty czy Hanzela skutecznie nie były, ale od czego w składzie jest Szymon Lewicki? Rosły napastnik w końcu wyprowadził Górali na prowadzenie dobijając strzał Janoty zza pola karnego. Co więcej, dzięki tej bramce Lewy wyszedł na czoło klasyfikacji strzelców TSP (7 goli). Pierwsza połowa przebiegła więc pod znakiem zdecydowanej przewagi TSP, a co najważniejsze udokumentowanej golem. Gra bielszczan wyglądała co najmniej dobrze i wszyscy przy Rychlińskiego liczyli, że druga część będzie dla Podbeskidzia co najmniej równie udana.

Już w pierwszych minutach po przerwie Górale chcieli to potwierdzić, od razu przejmując inicjatywę. Szybko mogło skończyć się to golem – w 49 minucie Janota pięknie uderzył zza pola karnego, lecz niestety piłka odbiła się tylko od poprzeczki. To jednak nie były jedyne szanse jakie piłkarze trenera Kociana stworzyli sobie już w pierwszym kwadransie drugiej części. Próbowali Podgórski, jeszcze raz Janota czy cały czas bardzo aktywny Sierpina. Wynik zmianie jednak nie uległ. Minuty mijały, Podbeskidzie wciąż przeważało, ale z czasem tempo gry spadło. Dało to też możliwości zespołowi przyjezdnych, który stworzył sobie naprawdę dobrą okazję. Po kontrze na świetnej pozycji znalazł się Aleksander Jagiełło, jednak świetna interwencja Rafała Leszczyńskiego zapobiegła utracie gola. Ta sytuacja dodała wiatru w żagle piłkarzom Kubickiego i pod koniec spotkania zaczęli coraz częściej zagrażać bramce TSP, na szczęście wyrównania to nie przyniosło. Piłka do siatki jednak wpadła, jednak po drugiej stronie! Z prawej strony piłkę w pole karne wrzucił Dolny, a tam tak niefortunnie interweniował obrońca Grzegorz Janiszewski, że… podwyższył prowadzenie dla Górali!Co więcej po chwili mogło być 3:0, jednak Haskić trafił piłką w słupek. Wynik do końca meczu nie uległ już zmianie. Podbeskidzie swą dużą przewagę udokumentowało więc najlepiej jak mogło – dwubramkowym, przekonującym zwycięstwem, tak więc kolejne trzy punkty stały się faktem!

TS Podbeskidzie 2-0 Znicz Pruszków

Bramki: Szymon Lewicki 41, Grzegorz Janiszewski 84 (s)

TS Podbeskidzie: 13. Rafał Leszczyński - 25. Bartosz Jaroch, 15. Jozef Piaček, 5. Mariusz Magiera, 3. Robert Gumny - 17. Tomasz Podgórski (67, 30. Jozef Dolný), 31. Łukasz Hanzel (90, 22. Szymon Szymański), 16. Michał Janota (83, 29. Peter Sládek), 27. Nermin Haskić, 11. Łukasz Sierpina - 28. Szymon Lewicki.

Znicz Pruszków: 12. Piotr Misztal - 6. Damian Jakubik, 5. Grzegorz Janiszewski, 14. Maciej Mysiak, 8. Mateusz Długołęcki - 21. Aleksander Jagiełło, 7. Maksymilian Banaszewski (62, 17. Mateusz Stryjewski), 10. Maciej Machalski, 20. Tomáš Borek (54, 22. Krzysztof Kopciński), 13. Patryk Kubicki - 9. Przemysław Kita (77, 87. Adrian Paluchowski).

MENU