Newsy
15.09.2014

Kielecki zły sen

  Podbeskidziu znów nie udało się wygrać w Kielcach. Podium będzie musiało jeszcze na Górali zaczekać. Mecz rozpoczął się od przyjemnego powitania ludzi, którzy pracowali w Koronie i w Kielcach kibice nadal pamiętają i szanują ich dokonania – mowa oczywiście o trenerzeLeszku Ojrzyńskim i Macieju Korzymie, których nazwiska trybuny Kolporter Areny skandowały tuż po pierwszym gwizdku. Na boisku już sentymentów nie było i po pierwszym kwadransie goście powinni prowadzić już 1:0. Na lewym skrzydle świetną akcję przeprowadził Damian Chmiel jego dośrodkowanie, już w polu karnym przyjąłAnton Sloboda, ale zamiast strzelać, nawinął zwodem jednego obrońcę, potem jeszcze raz, aż w końcu zagubił się w tym dryblingu i stracił piłkę nie oddając nawet strzału. W odpowiedzi gospodarze: Paweł Golański precyzyjnie dośrodkowuje a obrońcy Górali samego sobie zostawili Piotra Malarczyka, który uderzył podręcznikowo, odbił piłkę od ziemi, i pewnie gdyby trafił w bramkę Pesković byłby bez szans. W 33 minucie przed szansą stanął Jacek Kiełb. Pomocnik Korony zamknął akcję gospodarzy z prawej strony i płaskie dośrodkowanie Markovicia dotarło pod jego nogi. Kiełb aż zanadto przyłożył się do tego uderzenia, bowiem piłka po jego strzale poszybowała wysoko pod dach kieleckiego stadionu, a zirytowana publiczność wydała z siebie głośny jęk wyrażający niezadowolenie. Już parę minut później ta sama widownia zerwała się z radości ciesząc się z bramki Kamila Sylwestrzaka, po której Korona objęła prowadzenie 1:0. Jeszcze przed przerwą Góralom udało się wyrównać – bramkę swojemu byłemu klubowi strzelił Pavol Stano, który najwyżej wyskoczył do, dośrodkowanej przez Macieja Iwańskiego z rzutu wolnego, piłki. Defensywa kielczan zapłaciła wysoką cenę za nieudaną pułapkę ofsajdową, a Pavol Stano tym strzałem „zrehabilitował” się za bramkę w doliczonym czasie gry meczu między tymi drużynami w poprzednim sezonie. Kielecki zły sen wrócił jednak w drugiej połowie. W 67 minucie po dość wyrównanym okresie gry, niemrawy kontratak przeprowadzili gospodarze, lewą stroną przedarł sięPrzemysław Trytko, dośrodkował, w przejęciu piłki przeszkodzili sobie Pesković iKonieczny, czym ułatwili zdobycie bramki Jackowi Kiełbowi. Korona objęła ponownie w tym meczu prowadzenie, choć wcale nie była drużyną lepszą. Bliski wyrównania był inny eks-kielczanin, Artur Lenartowski, który głową przeniósł piłkę nad poprzeczką po dokładnym dośrodkowaniu Adama Pazio. Sygnał do walki w ostatnich minutach dał z ławki trenerskiej Leszek Ojrzyński, wypuszczając w 75 minucie dwóch nowych zawodników Piotra Malinowskiego i Roberta Demjana. Ten drugi miał znakomitą okazję aby przypomnieć kibicom o swoich umiejętnościach strzeleckich. Przejął piłkę tuż przy linii bocznej, poradził sobie z obrońcom i zszedł w pole karne, tam minął jeszcze jednego zawodnika Korony, jednak strzał oddał zbyt słaby i prosto w bramkarza i ten nie miał kłopotów ze złapaniem piłki.  Przy prowadzeniu gospodarzy Podbeskidzie atakowało, otwierając drogę do groźnych kontrataków dla kielczan. Jeden z nich strzałem wysoko w trybuny zakończył Trytko, drugi zapowiadał się dużo groźniej, ale wślizgiem przerwał go Pavol Stano, niestety nie był to czysty atak na piłkę, dodatkowo faulowany Jovanović wychodził na pozycję sam na sam z bramkarzem, przez co decyzja sędziego mogła być tylko jedna – czerwona kartka dla obrońcy Podbeskidzia. Górale rzucili się jeszcze, w końcowych minutach do rozpaczliwych ataków, ale to gospodarze byli bliżej podwyższenia prowadzenia aniżeli bielszczanie wyrównania. Po końcowym gwizdku ręce w geście zwycięstwa wznieśli do góry zawodnicy Korony, ciesząc się z pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. Podbeskidzie na miejsce na podium będzie musiało jeszcze zaczekać.  Korona Kielce – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (1:1) Bramki: 39' Kamil Sylwestrzak, 66' Jacek Kiełb – 44' Pavol Stano  TS Podbeskidzie: Michal Pesković - Adam Pazio (75' Piotr Malinowski), Pavol Stano, Bartłomiej Konieczny, Tomasz Górkiewicz - Maciej Iwański, Anton Sloboda - Sylwester Patejuk (67' Artur Lenartowski), Damian Chmiel, Marek Sokołowski – Maciej Korzym (75' Robert Demjan) Korona Kielce: Vytautas Cerniauskas - Paweł Golański, Piotr Malarczyk, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak - Jacek Kiełb, Vlastimir Jovanović, Kyryło Petrov, Vanja Markovic (57' Olivier Kapo), Serhii Pylypchuk (74' Paweł Sobolewski - Przemysław Trytko (90'  Sergey Khizhnichenko) żółte kartki: Piotr Malarczyk, Vlastimir Jovanović - Maciej Iwański, Anton Sloboda, Pavol Stanoczerwona kartka: Pavol Stano (82 minuta, faul)
powrót do listy

Następny mecz

Następny mecz

PKO BP Ekstraklasa 2020/2021 - Kolejka 5

VS

26.09.2020, godz: 17:30, Stadion Energa Gdańsk