Newsy
11.09.2014

Na stare smieci

 Inaczej być nie może - przed meczem w Kielcach największe emocje towarzyszą Maćkowi Korzymowi, który w Koronie był liderem a dziś strzela bramki dla Podbeskidzia. Zapraszamy do lektury rozmowy, nie tylko o Koronie, z napastnikiem TSP. Czy przed meczem z Koroną towarzyszą Ci jakieś szczególne emocje, może obawy jak zostaniesz przyjęty na stadionie? Wiadomo, że jadę na stare śmieci, gdzie spędziłem cztery dobre lata, ale myślę, że zostanę przyjęty normalnie, tym bardziej, że nadal jestem w kontakcie ze znajomymi z Kielc z tamtejszymi kibicami. Z Kielcami się bardzo przez czas gry w Koronie związałem, a teraz zmieniłem barwy klubowe i miejsce zamieszkania, bo tak musiało być, ale znajomości i sympatie pozostają. Mimo wszystko pewnie dziwnie będziesz się czuł idąc na tamtejszym stadionie do szatni gości... Tak! Muszę uważać żeby nie pomylić szatni! A na poważnie to do wszystkiego można się przyzwyczaić, jest się w jakimś miejscu dłuższy czas, ale potem trzeba coś zmienić. Musiałem odejść z Korony, jestem w Bielsku – takie okoliczności wystąpiły, że to była konieczna zmiana.  Jeszcze grając w Koronie wielokrotnie strzelałeś bramki Podbeskidziu, w sześciu meczach trafiałeś aż pięciokrotnie. Kibice z Bielska-Białej liczą, że teraz te winy odpracujesz. Będę się starał strzelać bramki w każdym meczu, będę pracował dla całego zespołu. Jak się uda strzelić coś w Kielcach to też będzie fajnie, choć najważniejsze żebyśmy zapunktowali, nie ważne kto strzeli. Jest teraz taki zwyczaj, że zawodnik związany z klubem, któremu strzelił bramkę nie fetuje jej w żaden sposób, oddając szacunek przeciwnikowi. Zastanawiałeś się nad tym przed meczem w Kielcach? To jest normalne. W tym klubie spędziłem moje dotychczas najlepsze lata gry, miałem tam swój najbardziej udany sezon. Można powiedzieć, że tam wypłynąłem, nabrałem pewności siebie. Oprócz tego tam poznałem fantastycznych ludzi, miałem świetny kontakt z kibicami, w zespole też mieliśmy rewelacyjną ekipę i wiadomo, że trzeba to uszanować. Jak się uda strzelić to nie będę jakoś bardzo radośnie świętował tej bramki. Jadę do miasta, w którym czułem się bardzo dobrze i gdyby nie pewne pomysły niektórych ludzi, to pewnie byłbym tam nadal. Pewnie patrzysz na tabelę, co czujesz jak widzisz, że Korona jest na samym dole? Na pewno cieszę się, że trafiłem do zespołu, w którym regularnie punktujemy, pniemy się w górę tabeli i obyśmy zostali tam jak najdłużej. Żeby tak się stało musimy ciężko pracować i zdobywać punkty z meczu na mecz. Wyniki Korony to już nie jest mój problem, tylko chłopaków, którzy tam zostali, choć życzę im jak najlepiej. Spodziewałeś się, że tak szybko „odpalisz” w Podbeskidziu. Już w debiucie strzeliłeś bramkę, potem dołożyłeś następne, do tego asysty, można powiedzieć, że wszedłeś z marszu do drużyny a wyglądacie jakbyś grał w niej od zawsze.  Nie to, że się nie spodziewałem. Zmieniłem klub i bardzo chciałem jak najszybciej się wkomponować w zespół. Wydaje mi się, że nawet się to udało, ale trzeba twardo stąpać po ziemi - to jest dopiero początek sezonu. Jeszcze kilkanaście meczów przed nami i fajnie byłoby jeszcze kilka bramek strzelić czy asystować, żeby były korzyści dla zespołu.  To pytanie słyszysz chyba najczęściej: co takiego jest w trenerze Ojrzyńskim, że tak dobrze się rozumiecie, a efekty tego widać na boisku? Przychodząc tutaj wiedziałem, że nie idę w ciemno. Głównie jego osoba zdecydowała o tym, że tutaj jestem. O tym, że odchodzę z Korony nie było zbyt głośno, ale dałem sygnał trenerowi, że nie jestem zbyt mile widziany w Kielcach. To on wymyślił żeby mnie sprowadzić do Bielska-Białej, za co mu podziękowałem po bramce w pierwszym meczu. Na pewno jako człowiek jest świetną osobą, potrafi stworzyć atmosferę w szatni i wokół drużyny. Przychodząc tutaj wiedziałem jak on pracuje i mi to bardzo odpowiada. Dlatego tu jestem. Wiele osób będzie szukało porównań Podbeskidzia do tej Korony ze swoich najlepszych czasów, bo jest kilka osób, które tamten zespół tworzyło. Takie porównania nie mają sensu, to jest inne miejsce, niby część ludzi jest ta sama, ale to są zupełnie inne warunki i tworzy się coś nowego. W szatni Podbeskidzia spotkałeś kilku doświadczonych zawodników, ty jesteś stosunkowo młodym zawodnikiem, ale mimo to znany jesteś z tego, że w szatni też jesteś mocną osobowością. Czy przy takiej różnicy wieku dogadujesz się też z resztą drużyny i tu też jesteś wiodącą postacią w szatni? Nie ma czegoś takiego jak różnica wieku. Jesteś w drużynie to masz swoje miejsce i możliwość wypowiedzi. Nawet gdy przychodzi jakiś naprawdę młody chłopak, debiutant to nie może czuć się skrępowany, tym że wokół siebie ma starszych zawodników. Wiadomo, że zawsze jest respekt, ale w ramach koleżeńskiej atmosfery. Zawsze starsi zawodnicy też starają się wyciągać rękę do młodych i wprowadzić ich do zespołu. Kibice pamiętają Cię jeszcze jako niesamowicie utalentowanego chłopaka z Sandecji, po którego, jeszcze jako 16-latka sięgnęła Legia Warszawa. Minęło od tego czasu 10 lat – jak oceniasz ten czas. Jesteś zadowolony z tego co przez te 10 lat osiągnąłeś? Jak przyszedłem do Legii to, tak jak wspomniałeś, miałem 16 lat. Było oczywiste, że nie przychodzę tam do pierwszego składu, tylko uczyć się, przyglądać bardziej doświadczonym zawodnikom. Dość szybko udało mi się zadebiutować, ale nie ukrywam, że było ciężko. Na pewno będę dobrze wspominał ten czas ze względu na doświadczenie, było tak kilku naprawdę doświadczonych zawodników, od których można było się wiele nauczyć. Na pewno to Legia wyprowadziła mnie w dorosłą piłkę i to, czego tam się nauczyłem procentowało w innych klubach, mój czas się jeszcze nie skończył i zobaczymy jak życie poprowadzi mnie dalej.  Na koniec powiedz na co Podbeskidzie stać w tym sezonie, to czwarte miejsce to już szczyt? Teraz nie chcę gdybać i oceniać naszej gry, bo za nami dopiero siedem kolejek. Mądrzejsi będziemy przynajmniej po pierwszej rundzie. Zobaczymy co się nam uda ugrać i ocenimy, na coś nas jeszcze stać. A w najbliższym meczu w Kielcach z jakiego wyniku będziesz zadowolony? Tylko z trzech punktów dla Podbeskidzia.
powrót do listy

Następny mecz

Następny mecz

PKO BP Ekstraklasa 2020/2021 - Kolejka 5

VS

26.09.2020, godz: 17:30, Stadion Energa Gdańsk