[Fortuna 1 Liga]: Sandecja - Podbeskidzie

Sandecja – Podbeskidzie 2:0 (1:0)

Bramki: 32’ Klichowicz, 79’ (karny) Piter-Bućko

żółte kartki: Sabala

Sandecja: Kozioł - Flis, Szufryn, Baran, Małkowski (75’ Flaszka), Kun, Ogorzały (90’ Maślanka), Chmiel, Piter-Bućko, Kasprzak, Klichowicz (84’ Gabrych)

Podbeskidzie: Fabisiak - Jaroch, Wiktorski, Jończy, Gach - Kostorz, Rzuchowski (81’ Mystkowski), Guga, Rakowski (75’ Roginić), Kozak (36’ Płacheta) - Sabala

Mecz Sandecji z Góralami to spotkanie drużyn o zupełnie innych charakterystykach – o ile Górale z Bielska-Białej są najbardziej bezkompromisową drużyną w Fortuna 1 Lidze, bo tylko pięć razy remisowali, o tyle Sandecja dzieliła się punktami aż 12 razy i jest pod tym względem w ścisłej ligowej czołówce.

Na zdecydowaną korzyść sądeczan przemawia jednak gra na własnym boisku, które jest dla nich autentycznym atutem. Tylko raz przegrali, a stało się to już w rundzie wiosennej z ligowym outsiderem Garbarnią Kraków. 
Również bielszczanie przekonali się o tym, że z Nowego Sącza niełatwo jest wywieźć zdobycz punktową
Już w 4 minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie, ale potężny strzał Ogorzałego z ok 12 metrów minął bramkę Fabisiaka. Swoje sytuacje mieli też bielszczanie – Kostorz uderzał głowa po dośrodkowaniu Rakowskiego, ale również on źle przymierzył i posłał piłkę ponad poprzeczką. 
Precyzji zabrakło też Kozakowi, który z rzutu wolnego uderzył z odpowiednią siłą, ale niecelnie. Groźnie uderzał również Valerijs Sabala, który w samotnym ataku zdecydował się na strzał z ostrego kąta i pomylił się minimalnie.

Spudłować nie mógł za to Mateusz Klichowicz, który strzałem z najbliższej odległości pokonał Fabisiaka w 31 minucie skutecznie wykańczając kontratak Sandecji i tym samym, dał prowadzenie gospodarzom. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu.

W drugiej części to Górale, chcąc odwrócić losy meczu znacznie częściej byli przy piłce i usiłowali zagrozić bramce Kozioła, ale ich próby były nieskuteczne, lub w ogóle do nich nie dochodziło, bo ataki bielszczan powstrzymywali obrońcy Sandecji, a gdy w końcu Płacheta trafił do bramki przeciwnika, arbiter uznał, że Sabala, wcześniej faulował obrońcę i gola nie uznał.

Skuteczniejsi byli gospodarze. Jedna z nielicznych akcji ofensywnych Sandecji w drugiej połowie zakończyła się faulem w polu karnym Gugi i sędzia Gąsiorowski prowadzący to spotkanie nie miał wątpliwości wskazując na jedenasty metr. Wątpliwości wiele mieli zawodnicy Podbeskidzie, którzy przekonywali, że faulu nie było ale decyzja arbitra pozostała niezmienna. Do rzutu karnego podszedł Michal Piter-Bućko, który zwiódł Fabisiaka i posłał piłkę w przeciwny róg aniżeli rzucił się bramkarz Górali, tym samym dał Sandecji drugą bramkę. To trafienie uspokoiło grę gospodarzy, którzy mogli skupić się tylko na defensywie i po ostatnim gwizdku arbitra cieszyć się ze wygranej.

MENU