[SPARING]: Podbeskidzie - Wisła 0:1

Rywalem Podbeskidzia w kolejnym meczu sparingowym była krakowska Wisła.

OGLĄDAJ MECZ

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków (0:0) 0:1

Bramka: 58' Klemenz

TS Podbeskidzie: Leszczyński - Jaroch, Komor (37’ Osyra), Baszlaj (46’ Wiktorski), Gach (46’ Moidelski) – Danielak (46’ Laskowski), Rakowski (77' Bieroński), Figiel, Kozak - Rzuchowski (71' Sieracki) - Maj (46’ Roginić)

Wisła Kraków: Lis (46’ Buchalik) – Sadlok (46’ Grabowski), Boguski, Drzazga (46’ Buksa), Silva Carlos, Rudnik (46’ Balanyuk), Morys (46’ Niepsuj), Szot (46’ Basha), Świątko (46’ Janicki), Plewka (46’ Michał Mak), Wasilewski (46’ Klemenz)

Spotkanie Górali z krakowską Wisłą wzbudziło spore zainteresowanie wśród kibiców jednej i drugiej drużyny, a także wśród mieszkańców Dankowic i okolic. Ci, przede wszystkim chcieli zobaczyć pojedynek Górali z ekstraklasowiczem, ale również dopingować swojego krajana, syna prezesa Pasjonata Dankowice, Macieja Sadloka, który od wielu lat występuje w zespole Białej Gwiazdy.

Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, a więcej sytuacji stworzyli sobie bielszczanie, którzy w tej części gry wyraźnie przeważali. W 17 minucie piłkę na własnej połowie przejął Rakowski, który natychmiast zagrał na wolne pole do rozpędzającego się Gacha. Lewy obrońca Górali miał przed sobą tylko bramkarza Wisły, który uprzedził go w pojedynku biegowym do piłki i zażegnał niebezpieczeństwo. Kilka minut później Arkadiusz Maj wykorzystał błąd obrońcy Wisły wszedł w pole karne, naciskany przez rywali zdecydował się na strzał, który był jednak zbyt lekki żeby zaskoczyć Lisa.

Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy Rafał Figiel dośrodkował z rzutu rożnego a w polu karnym Wisły zagotowało się po raz kolejny, ale żaden z Górali nie zdołał skierować piłki w kierunki bramki przeciwnika i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Drugie 45 minut również zaczęło się od dobrej akcji gospodarzy: Figiel rozegrał piłkę z Roginiciem, który huknął mierząc przy bliższym słupku, ale trafił tylko w boczną siatkę. Z czasem coraz wyraźniej o swoje zaczęła upominać się Wisła i to zespół trenera Głowackiego dopiął swego – dośrodkowanie z rzutu rożnego, jeszcze po małym zamieszaniu w polu karnym, na bramkę zamienił Lukas Klemenz, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki Leszczyńskiego. 

Chwilę później Wisła mogła prowadzić już 2:0, prostopadłe podanie dotarło do Michała Maka, ale  pojedynek z wiślakiem wygrał Rafał Leszczyński. W 85 minucie Laskowski rozegrał piłkę z Jarochem przy linii bocznej, dośrodkował do Bierońskiego, ale jego strzał został zablokowany, a poprawka Jarocha, również po bloku trafiła prosto w ręce Buchalika. Bielszczanie ambitnie dążyli do wyrównania, ale ich próby były skutecznie powstrzymywane przez wiślacką defensywę i mecz zakończył się skromnym zwycięstwem zespołu z Krakowa.

MENU