[I liga]: Bytovia - TSP

Skoro wszystko funkcjonuje dobrze – nie ma potrzeby zmian. Z takiego założenia wychodzi trener Brede, który nie dokonał żadnej zmiany w wyjściowej jedenastce na mecz z Bytovią, w porównaniu z poprzednimi meczami z Wartą i Stalą. Starcie z Bytovią było meczem dwóch drużyn, które w tym sezonie najlepiej czują się na wyjazdach : bielszczanie wygrali wygrali obydwa swoje mecze wyjazdowe, a Bytovia trzykrotnie grała na boiskach rywali i za każdym razem zgarniała komplet punktów. U siebie natomiast nie zaznała jeszcze zwycięstwa. 

Pierwszy kwadrans przyniósł wyrównaną grę – obie drużyny stworzyły sobie po jednej okazji do oddania strzału, po stronie Górali uderzał Sierpina, w bardzo podobnej sytuacji pod drugą bramką, ponad poprzeczką piłkę posłał Dampc. Najlepsza sytuacja w pierwszej połowie dla Podbeskidzia powstała po świetnym podaniu Rakowskiego, do Bąka. Były zawodnik Bytovii nie zdołał jednak pokonać Witana, trafił prosto w bramkarza rywali. 
Z czasem coraz groźniejsze były akcje gospodarzy. Szczególnie aktywny był Jakóbowski, najlepszy strzelec Bytovii. To on kilkukrotnie próbował zaskoczyć Leszczyńskiego strzałami, ale nie były one wystarczająco groźne. Choć w 23 minucie po jego uderzeniu głową piłka odbiła się od murawy i trafiła w słupek bramki Podbeskidzia.
To było ostrzeżenie przed tym, co wydarzyło się w 38 minucie – Kuzimski przejął piłkę na połowie Górali i zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka po rękawicach Leszczyńskiego wpadła do bramki i Bytovia objęła prowadzenie. 

Drugą połowę zawodnicy Podbeskidzia rozpoczęli najlepiej jak mogli – już w 48 minucie Sierpina zagrał piłkę wzdłuż bramki a Sabala wpakował ją z bliska i dał wyrównanie! 
Kilka minut później goście mogli już prowadzić: Rakowski przejął piłkę na środku boiska, odebrał do Sabali, ten rozegrał piłkę z Bąkiem i odegrał ją do Rakowskiego tuż przed bramkę Witana. Pomocnik Podbeskidzia zdołał dosięgnąć piłki i oddać strzał, ale za słabo i bramkarz Bytovii obronił to uderzenie.
W tej części meczu gospodarze może mieli wyższy wskaźnik posiadania piłki, rozgrywali akcje, ale brakowało im konkretów: strzałów, podań otwierających drogę do bramki, celnych dośrodkowań. Groźniejsze były akcje Podbeskidzia, ale strzały Sierpiny czy Kozaka albo bronił Witan, albo były niecelne. 
W końcówce bielszczanie mieli jeszcze serię stałych fragmentów gry: rzut rożny i dwa rzuty wolne w pobliżu pola karnego Bytovii, po jednym z nich Bartosz Jaroch celnie uderzył i sprawił sporo kłopotu Witanowi, który jednak zdołał, na raty złapać piłkę. Tuż po tym uderzeniu sędzia zagwizdał po raz ostatni i podział punktów stał się faktem.

Bytovia – Podbeskidzie 1:1 (0:1)

Bramki: 38’ Kuzimski – 48’ Sabala

żółte kartki: Kuzdra, Wróbel, Wolski – Sierpina, Sabala

Podbeskidzie: Leszczyński – B. Jaroch, Komor, Jończy, Moskwik – Bąk (61; Kozak), Guga, Rakowski, Sierpina (88’ Goncerz) – Mystkowski (77’ Płacheta) - Sabala

MKS Bytovia: Witan - Kuzdra, Wróbel, Dampc, Witkowski, Procyszyn (65’ Hebel), Duda, Burkhardt (79’ Wolski), Letniowski (74’ G. Jaroch), Jakóbowski, Kuzimski

MENU