[FORTUNA 1. LIGA] GKS Tychy - Podbeskidzie 1:4
Górale odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu i z wyjazdu do Tychów wracają z trzema punktami! Bramki dla Górali zdobyli Bernard, Jodłowiec, Biliński i Sitek.
Oba zespoły chciały podtrzymać dobrą passę z ostatniej ligowej kolejki - GKS na wyjeździe pokonał Termalicę Niecieczę, a Górale w ,,meczu na wodzie" zwyciężyli z katowickim GKS-em.
Pierwszą wartą odnotowania okazję strzelecką stworzyli sobie nasi zawodnicy, a dokładnie Michał Janota. Uderzenie naszego pomocnika z trudem nad poprzeczkę przeniósł Kostrzewski. Chwilę później tyle szczęści gospodarze już nie mieli...
Biliński popędził z kontratakiem i wydawało się, że przegapił odpowiedni moment, aby Goku stanął oko w oko z bramkarzem. Kapitan wziął ciężar tej akcji na swoje barki i oddał strzał z lewej nogi. Niepewna interwencja golkipera z Tychów sprawiła, że do futbolówki dopadł Bernard i zdobył swoją premierową bramkę w pierwszej drużynie TSP.
Podbeskidzie było zespołem bardziej eleganckim zespołem w rozegraniu piłki. Bardzo aktywny w środku boiska był Janota, przez którego przechodziła każda akcja ofensywna. Na prawej stronie dobrze podłączał się Bernard, czego efekty, jak dobrze wiemy przyniosły wymierny skutek. Tyszanie swojej szansy szukali po dośrodkowaniach na Rumina i Mikitę. Nasi zawodnicy wychodzili z tego jednak obronną ręką.
Przykry moment dla kibiców, ale i zawodników TSP nastąpił po upływie 30 minut gry. Rozgrywający dobre zawody Janota począł ból w mięśniu przywodziciela i musiał opuścić boisko. Swoją szansę na ponad 60 minut gry otrzymał Polkowski.
Górale do szatni powinni schodzić z przynajmniej trzybramkowym prowadzeniem. Najpierw pojedynek sam na sam z Kostrzewskim zmarnował Drzazga, a chwilę później świetnego podania Milašiusa nie wykorzystał Biliński, który z 3 metrów nie trafił w bramkę. Niewykorzystane sytuacje chwilę później się zemściły. Czyżycki po zgraniu piłki od Wołkowicza z najbliższej odległości pokonał Igonena i do szatni schodziliśmy przy remisie 1:1.
Druga połowa zaczęła się wyśmienicie dla Podbeskidzia. Na indywidualną akcję zdecydował się Jodłowiec, minął dwóch rywali i pięknym plasowanym strzałem wyprowadził nas na prowadzenie. Po chwilowym przestoju w grze obu zespołów sprawę w swoje ręce wziął Biliński. Kapitan przejął piłkę na 20 metrze i zdecydował się na strzał. Strzał, który idealnie zmieścił się przy słupku bramki naszego rywala!
Chwile grozy na boisku przeżyli zawodnicy obu ekip. Po jednej z interwencji na przedpolu Igonen znokautował Markova. Na boisko wjechała karetka a nasz piłkarz na noszach opuszczał plac gry. ZDROWIA IVO!
Sędzia, aby zrekompensować czas poświęcony na pomoc Ivaylo Markovowi doliczył 10 minut. Już w doliczonym czasie okazję na czwartą bramkę miał Goku, ale strzał Hiszpana intuicyjnie wybronił Kostrzewski, który wyrastał na bohatera gospodarzy.
W 101. minucie Górale zadali ostateczny cios tyszanom. Goku otrzymał świetne prostopadłe podanie, przebiegł piłką kilkadziesiąt metrów i przy asyście dwóch rywali oddał piłkę Sitkowi. Maks precyzyjnym strzałem tuż przy słupku umieścił piłkę w siatce. Pierwotnie sędzia odgwizdał pozycję spaloną, jednak po analizie VAR uznano, że Hiszpana nie był na spalonym i bramkę ostatecznie zaliczono. Po tej akcji sędzia zakończył spotkanie.
Przeciwności jakie spotkały TSP w tym meczu nie mogły powstrzymać naszych graczy przed odniesieniem zwycięstwa, trzeciego zwycięstwa z rzędu. BRAWO DRUŻYNA!!!
---
GKS Tychy - Podbeskidzie 1:4 (1:1)
bramki: 45+2' Czyżycki - 13' Bernard, 52' Jodłowiec, 68' Biliński, 90+10' Sitek
GKS: Kostrzewski - Buchta, Mańka, Nedić, Dominguez, Wołkowicz, Rumin, Machowski (67' Dzięgielewski), Radecki (75' Żytek), Mikita (59' Kozina), Czyżycki (75' Malec)
TSP: Igonen - Simonsen, Rodriguez, Markov (85' Mikołajewski) - Milašius, Janota (36' Polkowski), Jodłowiec, Bernard (85' Misztal) - Drzazga (71' Sitek), Goku, Biliński
żółte kartki: Buchta, Wołkowicz, Malec - Simonsen, Milašius, MIkołąjewski