[FORTUNA 1. LIGA] Odra Opole - Podbeskidzie 1:2
Po wspaniałej końcówce w wykonaniu Podbeskidzia i dwóch bramkach w przeciągu 2 minut, Górale wywożą komplet punktów z Opola!
Opole dla bielszczan było dotychczas miejscem szczęśliwym - Górale od 2007 roku przegrali w stolicy województwa opolskiego tylko raz. Podbeskidzie miało zatem bardzo dobrą okazję, aby zmazać plamę z pierwszego, przegranego meczu i z wyjazdu przywieź ważne trzy punkty.
Od początku spotkania to TSP starał się dyktować warunki gry. Bardzo kreatywny środek pola z Misztalem, Goku i Janotą w akcjach ofensywnych, szukał tzw. małej gry, aby w ostatnim sektorze boiska zagrać piłkę na skrzydło, gdzie Sitek dwukrotnie próbował urwać się wolniejszym obrońcom Odry, a za drugim razem pokusił się również o uderzenie, które do boku sparował Sapielak.
Bardzo wysoka temperatura w Opolu dawała o sobie znać już na początku spotkania. Tempo gry nie porywało, a na domiar złego po nienajgorszym początku z naszej strony, okazje strzeleckie stworzyli sobie gospodarze. Nastawieni na kontrataki opolanie, szukali swoich szans po szybkim odbiorze piłki i podaniu na wolną pozycję. Nowak w jednej z nich oddał strzał na bramkę Igonena, a futbolówka mimo niezbyt dużej szybkości uderzyła w słupek.
Na przerwę Górale mogli schodzić z jednobramkowym prowadzeniem. Piękną i kombinacyjną akcję Misztala, Goku i Drzazgi zakończył Bernard - uderzenie naszego wychowanka było jednak niecelne. Oba zespoły schodziły zatem do szatni przy bezbramkowym remisie.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Spotkanie nadal nie porywało, a w szczególności po stronie Odry widzieliśmy mnóstwo niedokładności. Po jednym z rzutów rożnych Julio próbował zgrania w światło bramki, ale czujnością wykazali się obrońcy opolan.
Górale cały czas próbowali, ale nie mogli znaleźli sposobu na bramkarza Sapielaka. Jeszcze przed opuszczeniem boiska szczęścia z dystansu próbował Misztal, ale strzał w środek bramki obronił golkiper.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy bezbramkowym remisem wtedy stało się coś niesamowitego... Wprowadzony chwilę wcześniej Bieroński, wyłuskał piłkę przed końcową linią i wgrał ją na piąty metr bramki rywala. Tam do futbolówki dopadł Julio i oddał mocny strzał pod samą poprzeczkę, czym nie dał najmniejszych szans bramkarzowi. Chwilę później po wznowieniu od środka, piłkę przejął Janota, podał do Bilińskiego, a nasz napastnik strzałem po ziemi podwyższył prowadzenie. To były niesamowite dwie minuty w naszym wykonaniu!
Ostatnie słowo tego meczu należało jednak do gospodarzy. Przed polem karnym faulował Bieroński, a do uderzenia podszedł Marzec. Piłkę odbił przed siebie Igonen, a do dobitki dopadł Urbańczyk. Chwilę później sędzia Marciniak zakończył spotkanie i trzy punkty pojechały pod KLIMCZOK!!
---
Odra Opole - Podbeskidzie 1:2 (0:0)
bramki: 95' Urbańczyk - 87' Rodriguez, 88' Biliński
Odra: Sapielak - Kędziora (62' Urbańczyk), Kostrzycki (32' Tkocz), Kamiński, Klimek, Szrek, Niziołek, Paprzycki (71' Łabojko), Nowak, Mikinić (62' Marzec), Czapliński (71' Guzdek)
Podbeskidzie: Igonen - Julio, Siemonsen, Iwajło - Sitek, Misztal (81' Bieroński), Bonifacio, Bernard (46' Milasius) - Goku (81' Celtik), Janota, Drzazga (71' Biliński)
żółte kartki: Kędziora - Milasius