Mystkowski: Liczy się drużyna

 

Przemysław Mystkowski Bielsko-Białą wciąż poznaje, ale w drużynie Podbeskidzia ten młody pomocnik już teraz czuje się bardzo dobrze.

Jak czujesz się w Bielsku-Białej? Jesteś tu drugi miesiąc, czy ten okres aklimatyzacji masz już za sobą? 

Taki mamy zawód i zmiany miejsca zamieszkania są wkalkulowane w tę pracę, dlatego trzeba szybko się aklimatyzować. Bardzo pomaga mi w tym drużyna, myślę, że mamy naprawdę bardzo zgrany zespół, dobrze się rozumiemy i myślę, że głównie dzięki temu wejście każdego nowego zawodnika do zespołu przebiega bardzo sprawnie.
Wiadomo, że łatwiej jest mi się dogadać z młodszymi zawodnikami, dlatego pokój na zgrupowaniach zazwyczaj dzielę z Dominikiem Jończym albo z Przemkiem Płachetą, mamy podobne zainteresowania, a też znaliśmy się wcześniej z kadry młodzieżowej.

Który ze starszych zawodników jest dla was takim mentorem, który pomaga na boisku i poza nim?

Nie mamy w kadrze takich bardzo doświadczonych zawodników, najstarsi w drużynie są Grzesiek Goncerz i Łukasz Sierpina i to oni dużo podpowiadają nam na boisku. Można też liczyć na Rafała Leszczyńskiego, wiadomo, że to bardzo pozytywny człowiek i pomaga mi, gdy tylko tego potrzebuję. Jest już długo w klubie, zna dobrze Bielsko i podpowiada mi co, gdzie mogę znaleźć.

A jak u ciebie ze znajomością miasta?

Wiem na razie to, co jest dla mnie najważniejsze – drogę do Dankowic i na stadion już znam. Inne trasy też powoli poznaję, na tyle żeby załatwić potrzebne sprawy. Dwa tygodnie temu dojechała do mnie dziewczyna, i myślę, że dzięki niej łatwiej się zaadaptuje w mieście i będziemy poznawać je razem.

 

Jesteś na wypożyczeniu, jak godzisz cele własne, pracowanie na swoją pozycję, z zadaniami całej drużyny i wspólnym celem?

Gdy pierwszy raz wyjeżdżałem z domu to zastanawiałem się nad tym. Ale szybko zrozumiałem, ze dobra gra zespołu jest też ważna dla mnie. Jak się dobrze współpracuje z zespołem to działa też na moją korzyść. Każdy ma swoje ambicje indywidualne, ale one przekładają się na cele zespołu, gramy, o to żeby być jak najwyżej w lidze. Podobnie było w Legnicy, gdzie swój cel drużyna osiągnęła, skończyło się awansem. 

Czy sytuacja zawodnika wypożyczonego nie jest trudniejsza, właśnie ze względu na problem z identyfikacją z tymczasowym klubem? Po okresie wypożyczenia taki zawodnik wraca do macierzystego klubu i los klubu, do którego był wypożyczony może być mu już obojętny.

Myślę, że to tak nie działa. W życiu piłkarza trudno przewidzieć coś długofalowo, wszystko może zmienić się w bardzo krótkim czasie. Nie można nigdy na pewno powiedzieć, że wracam do swojego klubu i nie interesuje mnie to, co tu zostawiam, bo nie wiem czy nie spotkam się z tym trenerem, tymi zawodnikami gdzieś indziej, albo czy nawet nie wrócę do tego klubu w przyszłości. Trzeba ciężko pracować w każdej sytuacji i plany indywidualne odłożyć na bok, bo jeśli cała drużyna osiągnie dobry wynik, będzie dobrze funkcjonować, to korzyści odniesie też każdy z jej zawodników.

MENU