Newsy
13.04.2015

O punkt bliżej ósemki

Pod nieobecność Marka Sokołowskiego, który w meczu z Górnikiem Łęczna nie mógł wystąpić z powodu czterech żółtych kartek, kapitanem Podbeskidzia był Tomasz Górkiewicz.Przed Góralami stało prawdziwie trudne zadanie – łęcznianie nie zwykli przegrywać na własnym terenie. Z Lubelszczyzny z kompletem punktów do tej pory wyjechał tylko Górnik Zabrze. Pozostałe statystyki także nie przemawiały na korzyść bielszczan: Górale przegrali każde z czterech spotkań z Górnikiem w Łęcznej, rozgrywane jeszcze w I lidze. Ponadto poniedziałkowe mecze także nie były domeną Podbeskidzia – z pięciu meczów rozgrywanych w ten dzień podczas bieżącego sezonu TSP przegrało aż cztery i tylko raz zremisowało. Pierwsza połowa meczu z Górnikiem były bezbarwnym widowiskiem, w pierwszych 45 minutach oddane zostały zaledwie trzy celne strzały – dwukrotnie ta sztuka udała się gospodarzom i raz zawodnikom Leszka Ojrzyńskiego. Nieco więcej korzyści z gry można było przypisać graczom z Łęcznej, oni także mieli nieznaczną przewagę w posiadaniu piłki, ale obie drużyny w tej części gry zrobiły zbyt mało aby móc cieszyć się z prowadzenia. Na drugą połowę w szatni został Adam Pazio, ustawiony na pozycji lewego pomocnika, w jego miejsce na boisku pojawił się Anton Sloboda, który zajął pozycję na środku linii pomocy a na lewą flankę zszedł Piotr Malinowski, będący napastnikiem w wyjściowym ustawieniu zespołu. Druga część meczu była już znacznie lepsza w wykonaniu Podbeskidzia. Gra toczyła się głównie na połowie łęcznian, ale nadal trudno było dopatrzeć się choćby jednej klarownej sytuacji bramkowej. Bielszczanie wielokrotnie wybijali piłkę z rzutu rożnego, ale niewiele z tego wynikało. Do najgroźniejszych okazji dla TSP, z braku lepszych okazji trzeba zaliczyć uderzenie Macieja Iwańskiego, po którym piłka łagodnym łukiem zbliżała się do bramkiPrusaka, ostatecznie mijając ją w bezpiecznej odległości. Piłkę meczową miał na nodze w 84 minucie Maciej Korzym: kontrę Górali rozpoczął Tomasz Górkiewicz, uwolniłPiotra Malinowskiego, który zgrał do Antona Slobody. Pomocnik Podbeskidzia wszedł już w drybling z bramkarzem gospodarzy i odegrał do Macieja Korzyma. Ten mając przed sobą pustą bramkę, kiwnął jeszcze obrońcę i huknął obok bramki. To była sytuacja, po której Podbeskidzie powinno dopisać sobie trzy punkty, niestety tak się nie stało i pozostaje docenić skromniejszą zdobycz, i szukać punktów w kolejnych spotkaniach.Następny mecz Podbeskidzie rozegra z Wisłą Kraków w piątek 17 kwietnia o godz. 20:30.  Górnik Łęczna – Podbeskidzie 0:0 żółte kartki: Bożok - Chmiel Górnik Łęczna: Prusak – Mraz, Bielak, Szmatiuk, Mierzejewski – Nowak, Rudik (76' Razulis), Bonin, Bożok (66' Josu), Bożić – Cernych Podbeskidzie: Zajac – Górkiewicz, Stano, Konieczny, Tomasik – Pazio (46' Sloboda), Chmiel, Deja, Iwański - Malinowski (87' Adu), Śpiączka (56' Korzym)  
powrót do listy

Następny mecz

Następny mecz

Fortuna 1 Liga 2019/2020 - Kolejka 30

VS

02.05.2020, godz: 18:00, Stadion Miejski w Bielsku-Białej